Kategorie
Post

Kalejdoskop uczuć

Widzę puste oczy,
jak lalki guziki,
zaszły łzami prośby,
giną we mgle winni.

Krzyki gdzieś odeszły,
cisza spokój niesie,
płaczą blaskiem perły,
ojciec głaszcze serce.

Czasem myśli rodzą,
tak smutne pytanie,
czemu miłość kończą,
dziecka sny na jawie.

 

Kategorie
Post

Światło nieśmiałości

Wiatr rozpędził smutne chwile,
oddech szybszy wnet zagościł,
kiedy widzę tę dziewczynę,
świat zamiera bez litości.

Wiele razy próbowałem,
spojrzeć w oczy wymarzone,
słowa w gardle grzęzły trwale,
śmiechem lśniły myśli w głowie.

Nieśmiałości ciche dźwięki,
przerwał uśmiech i pytanie,
czemu dzisiaj tak się kręcisz,
jakiś smutny, sen dziś miałeś?

Słodki całus pamięć skrywa,
pierwszej randki nad jeziorem,
przy mnie leży ta dziewczyna,
nasza miłość światłem płonie.

Kategorie
Post

Świat w obiektywie aparatu

Wszystkie serca zwróciły obliczę
W stronę wiecznego cierpienia
Nawet gdy płaczę płonie nadzieja
W zakrzywionym lustrze

Mała fotografia wciąż budzi pragnienia
Odkrywa świat w kłębku tajemnic
Płonie cierniem miłości smutek
Tkwi w gardle jak cierniowa nuta
Otulając bezgłosem chorobę

Czarno-biała rzeczywistość niesie nadzieję
W miłosnym tańcu
Patrz pod nogi- łatwo nadepnąć
Przyszłość

Nie chcę w tym uczestniczyć
Cztery ściany zwężają mój świat
Do małego punktu

Tak- to ja

 

Kategorie
Post

Cztery miłosne szepty

Polska jesień cudnie kwitnie,
niczym miłość ogniem tęczy,
skwery pięknie zdobią liście,
całus słodki jakże wdzięczny.

Mroźny dotyk niesie zima,
księżyc płonie bielą śniegu,
gwiazdy patrzą jak rodzina,
kolęd niesie ciepło śpiewu.

Budzi życie ciepła wiosna,
promyk słońca twarz otula,
strzała krąży, plon Erosa,
trafia celnie płomień bóstwa.

Słońce rozkosz rozbudziło,
letnia plaża tętni życiem,
żagiel jachtu rodzi miłość,
bryzą wiatru, serca rytmem.

Kategorie
Post

Ogród życia

Dziś ponownie się spotkali,
w starym parku za jabłonią,
niebo zaszło już chmurami,
kroplą doznań razem płoną.

Dawniej młodzi tylko ciałem,
teraz również duchem życia,
zjedli wspólnie lata jabłek,
nieco gorzkich, słodkich kilka.

Usta słodycz nieba niosą,
dotyk serce ciągle pieści,
miłość bywa niepogodą,
blaskiem światła i grą cieni.

Kategorie
Post

Rozmowa wariata z Bogiem

Jesteś zły
Może?!
Jesteś dobry
Chyba?!
Głupi!
Tylko czasem
Kim jesteś?
Tobą…
Nie rozumiem
nie pamiętasz?
Nie!
Byłeś mały?
Tak
Zawsze więc będę z Tobą.
Kategorie
Post

Nawrócone cierpienia poety

Zdjęcie na drugiej stronicy gazety,
jakieś skrzywione, napisy zatarte,
rozmyty obraz przeszłości tajemny,
niewart uwagi niczym życie marne.

Wicher złowrogo przewraca papiery,
brudna uliczka ponownie przygarnie,
zostały domem najświętsze katedry,
ohydny żywot w ostatnim grymasie.

Zmarznięte dłonie wersety składają,
kostucha czeka, chichotem pośpiesza,
Pozwól, zaklinam! Nim słowa upadną!

Nekrolog krzywy, litery schronienia,
miłości cierpkiej przestworza liryki,
odszedłem wczoraj, obrazy złączyli.

Kategorie
Post

Bociania intryga

W lesie wielka awantura,
słowik romans ma z przepiórką,
twittowali kiedyś w chmurach,
teraz wszyscy o tym mówią.

Pani słowik ma rozterki,
bocian szepcze jej do ucha,
widzę pani wszelkie wdzięki,
gniazdo plotę moja luba.

Uniósł głowę żółw Marceli,
widział wiele z racji wieku,
bocian przecie łajdak wielki,
twitty były w sprawie deszczu.

Słowikowa kręci głową,
jakie cudne dzisiaj gwiazdy,
może kiedyś nas przeproszą,
mój słowiku, mój kochany.

Kategorie
Post

Wspomnienie

Rozkołysało niebo serca
tuli w ramionach polne kwiaty
dziewczyna piękna i ponętna
przy niej młodzieniec zakochany
Biegną łąkami myśli skryte
błogim uśmiechem księżyc wita
rozświetla drogę pocałunkiem
by miłość mogła wciąż rozkwitać
Złączone ciała lśnią pragnieniem
polana śpiewa fletnią pana
słyszymy dzisiaj dźwięki piękne
na łące naszej — co dzień z rana

 

Kategorie
Post

Dorotka

Przemija życie, jedyne nam dane,
zabijasz cicho z uśmiechem na ustach,
banalnym żartem? W sercu tylko pustka,
gwoździe przybijasz duszy niepoznanej.

Kolejny dzwonek ogromnym koszmarem,
szkolny korytarz jak klatka okrutna,
ściska łańcuchy- już niemodna suknia,
jesteś potworem, okropnym brzydalem.

W ciemnym pokoju tabletki na stole,
jedna za drugą, cierpienie odchodzi,
ciemność przytuli rudawe warkocze.

Rodzice płaczą, każdy pełen troski,
dzisiaj za późno — zabili Dorotkę,
szkolni koledzy językiem podłości.