Kategorie
Post

Pacynka kierowana sztyletem

Na rękę wkładasz… dziurawą skarpetę,
tak fałszem szerzysz- teatrzyk pożycia.
Jak sito uczuć, wypalasz pragnienie,
gdy lalka płaczem, zasłonę zamyka.

Nie słuchasz, zdzierasz- szmacianą bieliznę,
już oczy obłęd, wskazują przekrwione.
Ja smrodem cierpię — odczuwam odrazę,
ból bierze ciało, zarzyna dotykiem.

Strachem zaszyta, milczenie przynoszę,
wygląd, razami… odcieniem zakryty.
(Widzisz? Skowyczę- błagalnym impulsem)

Pragnę bezradość właściwą okazać,
wszyscy zamilkli- pozorna ciemnota.
(Wracam ponownie- rzeźnika owieczka)

zdj. istockphoto.com

beauty girl cry on black background (height contrast film monochrom edit)
Kategorie
Post

Zaschnięta róża w albumie

Pamiętam chwilę bliźniaczych fantazji
Biegaliśmy ganiając wspólne uśmiechy

Tak!

Tych chwil nigdy nie zapomnę
Gdy nasze ciała księżyca blaskiem
Ogień podniecenia przeszywał

Nieśmiałość pocałunkiem uciekła
Zapachem róży, kwitnących płatków

Dorastaliśmy bardzo długo do siebie
Gubiliśmy drogi w kolczastym sadzie
Dłonie pełne przeszytego słowem bólu
Obietnic, kłamstw- powrotów trudów

Tak!

Pamiętam doskonale, krzyż niosąc
upadałem…

Zawsze wręczałaś jak Weronika
chusteczkę…

Ciężar niosąc ze mną przez życie
mroczne oblicze…

Tak!

Uśmiechasz się teraz, coś pomyliłem
możliwe…

Tak!

Obecnie pamięć bywa zawodna
wspomnienia…

Tak!

Przykryj mnie kocem, jest bardzo chłodno
młodość zginęła…

Druga chusteczka posiada Twoje lico
dobro i zło…
Uczucie raz dane zostało na zawsze
obietnicą…

Kiedyś nadejdzie czas rozstania
Będziemy biegać jak dawniej
Fantazją doskonałej młodości
Luna zabłyśnie- różaną miłością

zdj. pixabay.com

Kategorie
Post

ekspres z rezerwacją miejsc

Zapiski miłosne płoną.

Walizki dwie spakowane,
zostawiłem na peronie.

Ostry nóż przeciął pragnienia,
kłamliwy rozkład urojeń.

Megafon krzyczy spóźniony!

Gdzie dworzec, ludzie, walizki,
wszystko odjechało- krzyczę!

Gdzie — dusza moja i serce?
Wszak odjechały bagaże.

Prosto do piekła- przeklęte.

Kategorie
Post

Pan Tadeusz- nowy zajazd

wbiegła nagle- biała dama,
chciałem tylko urok przegnać,
myśli jakieś, złoty przekaz,
cała miłość- ściekiem przeszła.

tylko ciemność- blade wróble,
cicho lecą myśli szturmem,
radość znikła jakoś szumnie.

leżę cicho- obok strumień,
cała miłość słowem wyszła,
prysła dawno moja whisky,
jakieś flesze dziwne błyski.

głowa ciężka- leży obok,
chyba razem żeśmy przyszli,
zawsze razem…zawsze sobą,
chociaż nagim statkiem płoną.

biały żagiel- czarna trumna,
cudna flaszka, jakaś smutna,
czwarty tydzień, całość zaćmił,
dzisiaj jakieś… głośne krzyki.

płynę dalej…giną szklanki,
biała dama zimna jednak,
stała wczoraj płacząc pięknie.

szumią liście, miałeś dzisiaj,
dziesięć minut przerwy przecież!

tylko kiedy? Myśli płoną.

ciemny rozum pamięć niesie.

kiedyś przyjdzie znowu piękno,
skinę palcem- myśląc trzeźwo,
chociaż jeszcze, tylko ździebko.

nawet Tadek, kompan właśnie,
zwykle miły, czasem sprośny,
cicho śpiewa, głosem jeszcze,
bajka piękną przyszłość niesie.

jutro kończę podróż życia,
biała panno przestań czekać,
zakończ teraz śmiechem rządzić,
trochę chętna- życia wspomnień.

stary Tadek — palcem kiwa,
dobrze wiedział, dzika chwila,
tylko dawną, piękność zmieścić,
życie weźmie, pętla pieści.

Kategorie
Post

Szanowna Pani Wójcik (pamflet)

Gołąbki na talerzu
Gołąbki na chodniku

Pierwsze pyszną potrawą
Drugie fruwają srając

Przestań sypać sąsiadko
Resztki chleba za okno

Wczoraj myłem dokładnie
Dzisiaj skrzętnie obsrane

Żadna zadra do ptaka
Zawsze do karmy latał

Pięknie chodzi i grucha
Sąsiadka nie chce słuchać

Kategorie
Post

ostatnia barykada

przestały napływać łzy
bunkier dziecka ostoją
kochani miłością szli
ku barykadzie prosto

niebo krwisto- czerwone
budzi srebrzystym brzaskiem
chwilę gwiazdy spragnionej
przyszła wybuchem właśnie

ściśnięte mury pragną
ostatni oddech złapać
rodzice poszli dawno
rączka milczy czekając

Kategorie
Post

poszukując przeszłości

zaginął piękny dziadek
kasztany przyszło zbierać
wnet wody nabrał w usta
cień genialnego bóstwa

pewnie za chwilę wróci
spaceru pragnął doznać
pierwszy był do szukania
szuflada chłodem pusta

posępna wnuczka nagle
wstydliwie oczy chowa
ja nie zabrałam dziadka
ociekła płaczem trumna

Kategorie
Post

rojenia Adama

obłąkańcze myśli w głowie
sowa spokojnie dziobie
kawałek zdumionego bociana
czmychnął gwałtownie z rana

zabawne melodie na wieży
wysoko lecą ponad chmury
Mickiewicz ponownie tankuje
filomat wskazuje cztery promile

narąbana absyntem sowa
krzyczy głośno ratować!!!

bocian powrócił zdumiony…
winny tylko zgwałcenia sowy

Mickiewicz umarł
on już nie żyje

gdzie autor?

w zajeździe „Bocian i Sowa”
z Adamem cztery dni się chowa
choć obaj odeszli już dawno
zajazd istnieje twoją wyobraźnią

Kategorie
Post

bitwa pod Koronowem

jest taki nauczyciel

podobno w jakieś
uczy szkole

zapomniał o logice
małpą został w szkole

wrażliwość już pominął
oczy zaszły strumieniem

łzy płyną po skroniach
błazna na cyrkowej scenie

klauna czyni z siebie
przy dzieciach

podobno
jeszcze naucza

biada temu światu

gdzie

błazen

nasze dzieci

uczy

Kategorie
Post

on wciąż nadchodzi

Nienawidzę go
mój największy wróg
robi mi krzywdę

i tak dzień za dniem
zabijając mnie

mój największy wróg
gdybym tylko mógł

zasłonić lustro