Syreny miast wzbudzają strach
podszyty cieniem
Mówią dobranoc
Nie mogę się pogodzić
Przecież hałas uciekł
pagórkami wspomnień
świetliste złudzenia czyhają
za ostatnią bramą
poranków
tylko zgnuśniałe postacie wołają o pomoc
Ostra Brama
Wzywa milczeniem stopy
co po plaży krążyły cierpiąc
Kolejne ciernie
zamyślone
posępne
podążają od cienia
co ostatni paznokieć zajęty
przez ogień
twojego milczenia
zabiły chodnikowe płyty tak ciche
Zobacz
lastryk prawda odbudowana
milczysz
marmurem budowane świątynie
wołają o pomoc
spróchniałe onegdaj wierzchołki
zginęły
cichnąc
To twoje życie milczeniem gnije
wystarczyło
przepraszam
nie będę, choćby kłamstwo
zwykłe
podparte złudzeniem
co brukowany stukot furmanek słucha
teraz
cisza
szelest
jabłoń zabiera łapczywie gesty
zasłony milczeniem
twoje wzwody o poranku
pokazywałeś palcem
gdzie stanąć
milczałam
to klaps filmowy
wilki w spowiedzi wyznały
grzechy co łączyły spoiwem
sarkofag podpisany
M.
Na zawsze