Kategorie
Post

Ocalenie spinacza

Był tam
na krawędzi biurka
między rachunkiem
a listem bez znaczka.

Nie błyszczał się jak nagroda
nie wołał o ratunek.
Po prostu był
– zgięty, lecz wierny.

Nie pamiętam
które papiery łączył
czyje tajemnice
trzymał w ryzach.

Może decyzję o rozwodzie.
Może rysunek dziecka
który ktoś wrzucił
do segregatora z nudą.

Ocaliłem go
z rozpędu, nie z litości.
Po prostu uznałem
że nie czas jeszcze
na jego rozpad.

Zgiąłem go delikatnie
w nową funkcję.
Teraz trzyma razem
mój paszport i zdjęcie psa.

To nie jest heroizm.
To tylko gest
– ludzki, bo zbędny.

Kategorie
Post

(było – jest – może)

syn pyta
czy ślimaki czują smutek

odpowiadam
tak
ale tylko gdy pada
z jednej strony

później
układam mu sen
w kształt lwa
z klocków

nie chcę być silny
chcę być cicho
kiedy zasypia

w kieszeni mam
jego kamień
(ten ważny nie odrzucaj)

czasem
mówię do siebie
jak on
zanim nauczył się mówić

Kategorie
Post

Cisza, która rośnie

Jest we mnie miejsce, dokąd nie sięgam
jak komnata bez drzwi, gdzie światło leży nieruchomo.
Nie z zewnątrz, lecz z wnętrza się żarzy
niczym dusza śniąca siebie w Bogu.

Czasem słyszę — nie uchem, lecz tłem
jak coś w środku oddycha, nie prosząc o nic
jakby miłość była nie pytaniem
ale sposobem istnienia.

Nagie drzewa wiedzą więcej ode mnie
nie pytają o sens pór roku
a ja pełen pęknięć
uczę się milczeć, by nie zniknąć.

Wszystko, co boli, przemienia się w kształt
którego nie umiem nazwać, lecz noszę.

Może na tym właśnie polega łaska
że nie trzeba rozumieć
by być przemienionym.

Kategorie
Post

człowiek po stronie cienia

człowiek siedzi na ostatnim brzegu
między słowem „być” a „mieć”
zasypanym zakurzonymi rozmowami

połknął zegarek ojca
nie by zdążyć
lecz wiedzieć co mu tyka

w lustrze nie widzi siebie
tylko szkło
które od lat nie pęka

czasem dotyka ramion
jakby chciał siebie przeprosić
za to że je nosi

światło – też jest narzędziem
ale nie zawsze rozświetla

gdy milczy – robi to precyzyjnie
jak chirurg
przed pierwszym cięciem

Kategorie
Post

Przed oddechem

Nad rzeką, tuż przed świtem, jeszcze nie rozlała się barwa po murach, a już słychać jak sunie łódź bez wioseł, bez celu.
Zostawia w wodzie linie jak zmarszczki na dłoni ślepego.

Ktoś idzie wzdłuż brzegu z siatką, w której coś się kołysze.
Może ryba, może światło, może noc w słoiku.

Most jeszcze ciemny, a już pod nim zawiązują się rozmowy dusz zbłąkanych.
Między śmieciem a skrawkiem gazety ktoś zgubił fragment imienia.
Na zdjęciu twarz, której nikt nie rozpozna
ale oczy jakby znajome.

Świt — bez pośpiechu — rozpina się na niebie jak guzik na szyi starca przed ostatnim nabożeństwem. Ktoś zrzuca kołdrę w oknie na trzecim, i wygląda nie wiadomo po co.
Może żeby sprawdzić, czy świat dalej oddycha.

A rzeka płynie, jakby w niej ukryto milczenie
którego nie uniosą żadne modlitwy.

Kategorie
Post

CZASY NIELETNIE

na zdjęciu dziecko
łamie powietrze kijem jakby mieczem bez przekroju
światło rozprasza się niczym wspomnienie w zimnej wodzie

w szufladzie — samogłoski bez śrub
w kieszeni kapsel-księżyc
odbija słońce na dnie
gdy próbujesz nazwać cienie własnych dłoni

plac zabaw oddycha rdzą
wata cukrowa topnieje w gardle
i te
obrazki z gumowych historyjek
kolorowe jak pierwsze porno
na trzynastocalowym kineskopie

czas ściekał po zgiętym łokciu
teraz krople są cięższe
i nie ma już tej wiary
że zmieścisz cały błąd
w jednej kropli atramentu

Kategorie
Post

ręcznik

zostawiłaś mi ręcznik
ten granatowy
wciąż wilgotny

wisiał dwa dni
na drzwiach łazienki
jakby czekał na kogoś
kto wróci po zapach

nie wróciłaś

nie zrobiłem z nim nic
ani nie poprawiłem fałd
ani nie wrzuciłem do prania

trochę jak z tobą

czasem przykrywam nim twarz
żeby nie widzieć światła
czasem stopę
aby oszukać siebie że jeszcze dotykasz

nie ma w tym poezji
ani symbolu

po prostu ręcznik
po prostu pustka
wypija świat

Kategorie
Post

ojczyzna to nie miejsce

nie ma jej na mapach
ani w paszporcie
choć kiedyś pachniała jak dym z ogniska
i smakowała chlebem krojonym przez matkę

teraz przychodzi w snach
brudna od błota
z popękaną twarzą
i patrzy
jakby pytała
dlaczego ją zostawiłem

nie umiem powiedzieć
czy to był wybór

czasem mylę z kobietą
śpiewającą po cichu
gdy miałem gorączkę
innym razem
z kapliczką w rowie
albo z mężczyzną
który uczył mnie pluć na odległość

nosiłem ją w butach
z piaskiem z nadmorskich wydm
aż wytarła mi stopy
do kości

teraz boli tylko wtedy
gdy milczę za długo

i wtedy wraca –
nie jako flaga
nie hymn
nie ziemia

ale jedno zdanie
którego już nie wypowiem
bo krzyczało „wróć”
a teraz cicho mówi
„zostań tam”

Kategorie
Post

niedostateczny

język polski – mówiłem zbyt dosłownie
matematyka – nie potrafiłem się podzielić
biologia – wszystko we mnie działało
ale nie wiedziałem dlaczego

historia – powtarzałem te same błędy
aż mi uwierzyli
fizyka – upadłem z wysokości
i nie mogłem się pozbierać

religia – nieobecny
plastyka – narysowałem drzwi
i nie wszedłem

na dole podpis
jak zawsze nieczytelny
ale to chyba moje imię

Kategorie
Post

list do Boga (nieodczytany)

było nas dwunastu
plus jeden na wagę srebra
(dodaj na zawsze)

kiedy uzdrawiałeś ślepych
ja zbierałem ich wzrok jak monetę
aż przepełniłem trzos
i zobaczyłem za dużo

nazywali cię mesjaszem –
ja tylko myłem kubki po winie
w którym tonęły słowa
(a moje wypływały puste)

czy byłem kartą w twojej grze?
cieniem w przypisie psalmu?
a może ogniwem łańcucha
dźwigającego niebo nim pękł?

kochałem cię jak się kocha brata
którego imię zmieniają w tytuł
a twarz – w witraż

nie chciałem zbawiać świata
chciałem zbawić się od bycia tłem

ty wybrałeś krzyż
ja – pęknięcie w kielichu
które wypełniła cisza i przeciekło

amen
(kamień w miejscu serca)