Kategorie
Post

Daj mi kolejną szansę

Zacznijmy nową grę w miłość,
kolejnym zmysłów pragnieniem,
wszystkie czarne chwile znikną,
przecież wciąż szukamy siebie.

Czuję olbrzymi dziki strach,
skroplony wczorajszą rosą,
kiedy znowu spadła gwiazda,
zza zamglonej szyby prosto.

Samotny w mrocznym pokoju,
uśmiechem zagarniam ciszę,
smutne kłębowisko zmysłów,
przyjmuje słodką morfinę.

Widziałem cię wczoraj w oknie,
gdzieś pomiędzy snem a jawą,
przypięty pasami złudzeń,
w dłoniach- z moją fotografią.

Kategorie
Post

Mały chłopiec

Pewnego letniego dnia,
mały chłopiec zmienił świat,
wszystkie myśli spłoszone,
wracają wciąż smutnym snem.

Powiewa biała flaga,
okraszona krwią ludzi,
zmuszonych do milczenia,
latawcem myśli cudzych.

Chłopiec jedynie płacze,
myśląc o pięknym świecie,
przycisk czerwony niesie,
światło- na moście westchnień.

Ku pamięci ludzi zmarłych 6 i 9 sierpnia 1945 r.
Oby nigdy taka tragedia się nie powtórzyła.

„Optymiści sądzą, że to jest najlepszy ze wszystkich możliwych światów. Pesymiści obawiają się, że to może być prawda.”
Robert Oppenheimer

 

Kategorie
Post

Rozprawa o szczęściu

Człowiekowi potrzeba szczęścia,
czy szczęście potrzebuje człowieka?
Samo istnieć nie może,
ludzki rozum nie czeka.
Właśnie, o rozumie piszę,
złożony element całości,
ile potrzeb on kryje,
by dotrzeć do końca bez złości.
Kresu rozrywki,
czy życia,
dalej lepiej nie wnikam.

Kategorie
Post

Przemijanie

Widziałem dzisiaj dwie siksy,
browary chlały dziewczyny,
chłopaki jakieś pedały,
rozmowa, kurwy i strzały.

Łacina w szkołach na modzie,
podąża nieznanym szlakiem,
nauka zaćpała chłodne,
zmysły ostatnim sygnałem.

Pytanie pewne się rodzi,
inaczej młodość minęła?
Panika ziarno wciąż tworzy,
świat wciąż zaczyna od zera.

Kategorie
Post

Pięć dni walk (brachykolon, akrostych)

Więc kryj złość, wbij noż,
os rój tkwi wśród zbóż,
jak nić wnet wpleść chce,
nasz krzyk lub śmierć,
ach spójrz na tę krew.

To ból, łzy i płacz,
on nas wiódł przez raj.

Do bram wprost szło,
noc gwiazd próśb sto,
oj chwyć znów swą broń.

Pięć dni trwał nasz marsz,
i to do piekł bram,
ech nasz Bóg wciąż spał,
kto zysk swój znów miał,
łotr co na Kreml spadł,
as bitw- po krzyk wasz.

Krytyka Chodkiewicza za zdobycie Moskwy w 1612 r.
Właściwie za niewykorzystanie tego faktu i nieurwaniu ostatecznie łba dwugłowemu czarnemu orłu.

Kategorie
Post

Wypijmy ostatniego 

Zdjęto w końcu numer ze mnie,
może będę znów człowiekiem?
Sprawa to jest jeszcze sądu,
panujących tam porządków.

Wczoraj, żeby Wam nie skłamać,
adwokatka w samej mierze,
dźgnęła w tyłek policjanta,
dwóch w szpitalu leży jeszcze.

Miała jakieś dwa promile,
więc rozważmy choćby chwilę,
czy nam wódka nie zaszkodzi,
promil za promilem goni.

O co chodzi z tym numerem?
Właśnie zdjęto mi go z palca,
prosektorium istnym cyrkiem,
szatan został sędzią świata.

„– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(…)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.”

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata

Kategorie
Post

Nadzieja na świat miłości

Już żółte kwiaty ostatnią nadzieją,
inaczej śmierć jedynie zapisana,
nagle moje oczy ponure dojrzał,
miłość nastała.

Zaułek Arbacki namiętnością płonie,
węzłem sekretnych uniesień związani,
spełniłeś luby największe marzenie,
bliskość bez granic.

Choćbym diabłu duszę zaprzedać miała,
plugawi ludzie nie staną na drodze,
z Tobą istnieć pragnę, cena nieważna,
w dowolnym świecie.

„Miłość dopada nas tak, jak dopada człowieka w zaułku wyrastający spod ziemi morderca”
Michaił Bułhakow, „Mistrz i Małgorzata”

Kategorie
Post

Numer 16266

Czasem dojrzeć w kimś człowieka jest sztuką,
gdzie system łapczywie duszę pożera,
początek i koniec zakończy dzieło,
tylko w papierach.

Gdzie szczęście odnaleźć pośród umarłych,
stałem się tylko numerem wśród wielu,
kolejną zwyczajną duszą obdartą,
cząstką papieru.

Ciało zakute kajdanami płacze,
dłonie Piłata krwią obmyte dumnie,
na szafot prowadzą twarze pobladłe,
kolejny numer.

Kategorie
Post

Zapomniana

Życie wielkim cyrkiem się zaczyna,
wszyscy skaczą- jakby opętani,
uśmiech, spojrzenie- taty zwierciadła,
włoski, charakter- istna mamina.

Dzisiaj ponownie leży zaćpana,
nagle została jakby po nikim,
całkiem sama, nagle zostawiona,
umiera obca- jednak wśród ludzi.

Powóz kostuchy raptem przyjechał,
wspomnę- wzrok taty- natura mamy,
cyrkiem skończone życie maleństwa,
nadzieję w zdjęciu wciąż ogień trawi.

Kategorie
Post

Pomysłowy pies (limeryk)

Mały pomysłowy pies mieszkaniec Łap,
zawsze do terapeuty co czwartek człap.
Na kozetce godzinę,
narzekał na rodzinę.
W domu miał zakaz zbliżania do kanap.