Kategorie
Post

sprawozdanie lutowe

w rubryce straty
kilka złudzeń
o własnej niezależności
parę wieczorów
spędzonych na dumnym milczeniu
i przekonanie
że serce to tylko mięsień
od powtarzalnej roboty

w rubryce zyski
sprawa mętna
bo jak wpisać do tabeli
to nagłe pęknięcie
kiedy w połowie zdania o pogodzie
już wiem
że patrzysz w tę samą stronę

czternasty lutego
to data jak każda inna
ziemia kręci się dalej
nie licząc cukru w ustach
ani papierowych wyznań
które jutro staną się makulaturą

a jednak
wbrew logice
wybieram ruch
w stronę twojej filiżanki
w stronę twoich butów
zostawionych w przedpokoju

to nie jest poryw
z materiału na epos
nikt nie zrobi z tego filmu
z drogą muzyką

ot dwoje ludzi
którzy w środku chaosu
postanowili sobie
nie przeszkadzać
w byciu szczęśliwym

wybacz brak patosu
w balonowym świecie
pełnym helu

zostań jeszcze na chwilę
jest jedyną rewolucją
na jaką mnie stać

Kategorie
Post

linia oddalenia

odeszłaś
z walizką lżejszą
niż to
co we mnie zostało

drzwi zatrzasnęły się
nieodwołalnie
jak kropka
postawiona w środku zdania

potem zacząłem znikać
nie od razu
raczej przez nieszczelności
stawałem się przezroczysty
dla mebli i luster

odejmowałem się od siebie
z każdym gestem
żeby nie było widać
nikt nie zauważył
że brakuje mi słów do pary

zostawiłem myśli
w połowie drogi
niech idą same
skoro ja przestałem
mieścić się w ciele

zanikanie ma dwa kierunki
jeden — gdy ktoś wychodzi
drugi — gdy zostajesz
i nie jesteś już
własną całością

teraz idę dalej
jeszcze w kawałkach
ale pewny
że nie mam
do czego wracać

Kategorie
Post

***

Mówić głupoty to nie wstyd
uparcie być mądrym
to zniewaga.

Kategorie
Post

notatki z cudzego miasta

wstaje świt
szary i chłodny
jak cynowy talerz

na parkingach stygną silniki
małe piece niepewnej ery

wszyscy jeszcze śpią
oprócz gołębi
i strażników nocnych zmian

patrzę na pęknięcie w tynku starej kamienicy
przypomina deltę rzeki
której nie ma na mapach

w szczelinie między cegłą a wapnem
można by schować
całą wiedzę o minionym lecie
gdyby istniał język
wystarczająco cichy

cierpliwość przedmiotów jest zdumiewająca
krzesło
porzucona gazeta
niedopity napój

trwają w bezruchu
podczas gdy my biegniemy do terminali
gubiąc po drodze
drobne monety
i ważne daty

czasem jednak
chwile nagłe i gęste
kurz w smudze poranka
układa się w pismo

nie umiemy go odczytać
ale czujemy na karku
jego palący ciężar

wtedy wszystko wydaje się wybaczone
pośpiech
brak tchu
i to
że zawsze jesteśmy
tylko przejazdem

Kategorie
Post

arytmetyka zdumienia

wszystko wskazuje na to
że jesteśmy
dowody są namacalne
odciski kciuków na szkle
szum w uszach uznany za własny
pośpiech by zdążyć przed czerwonym światłem
jakby po drugiej stronie pasów
czekała wieczność
a nie sklep z pieczywem

wszechświat trzeba mu to przyznać
ma anielską cierpliwość
pozwala nam wierzyć
że cyfry w tabelkach tętnią życiem
a nie są tylko kropkami
rozsypanymi na białym ekranie
przez znudzonego technika

wielki wybuch być może
ale kapanie z kranu
o trzeciej nad ranem
wydaje się bardziej rozstrzygające

zajmujemy miejsce
między atomem a galaktyką
nieco na lewo od rozsądku
tuż obok instynktu

w kieszeniach nosimy urządzenia
mądrzejsze od nas
prowadzą do najbliższej apteki
milczą gdy pytamy
o sens nagłego kłucia
w okolicy mostka

to doprawdy urocze
ta nasza pewność
że jesteśmy jedynymi widzami
podczas gdy mrówka na chodniku
nieświadoma naszych dramatów i podatków
dźwiga swój kawałek źdźbła
jakby na barkach trzymała
oś obrotu ziemi

w tym tkwi nasz największy triumf
że potrafimy się nie zauważać
mijając w tłumie
i jednocześnie tak bardzo dziwić
że herbata wciąż jest gorąca
choć świat dookoła
już dawno wystygł

Kategorie
Post

Zanim ucichły cykady

W blasku wirują sylwetki złociste
i srebrne wstążki między balonami.
Walc na trzy czwarte ukazał oblicze,
że w karnawale tańczą zakochani.

Błękitna suknia podkreśla kolory,
patrzysz jak anioł jasnymi oczami
i widzę uśmiech czułością płonący
jakbyśmy raptem zostali tam sami.

Po kwietnej łące stąpali o świcie,
a wieczorami budzili cykady.
Słyszeli echo płynące rytmicznie,
prosto do serca uczucia spływały.

Fotel bujany przynosi wspomnienia,
co z karnawałem zapewne spytacie.
Pamięć kawałki rozproszone skleja,
może opowiesz — to lepiej kochanie?

Kategorie
Post

Pominięte w kadrze

pomyśl
o tych wszystkich cudach
którym nikt nie wycelował obiektywu w twarz

o słońcu
które zaszło bez świadków
niezmuszone do pozowania
na krawędzi szklanki

jakaż to ulga dla krajobrazu
nie musieć mieścić się w prostokącie
nie być uwięzionym w pikselach
jak mucha w cyfrowym bursztynie

chmura
nieoceniona w komentarzach
płynie dalej
lżejsza o nasze zachwyty

drzewo
nieoznaczone
ma swoje słoje tylko dla siebie
bez obowiązku bycia tłem
dla czyjegoś uśmiechu

istnieje całe
nieobjęte archiwum chwil
poza pamięcią ram

wydarzeń tak dyskretnych
że aż wielkich
rozmów niedokończonych
bo ważniejszych od zapisu

świat
nieuwięziony w chmurze danych
oddycha głębiej
pod nieobecność migawki

i tylko my
z pustymi rękami
czujemy się czasem podejrzanie wolni

stojąc przed czymś
co nie jest do wzięcia
tylko do przeżycia

Kategorie
Post

rankiem

nie leżysz
stoisz między dwoma wejściami
jak prąd przed decyzją

dotyk nie koi
przenosi ciężar
z jednego ciała na drugie
sprawdzając
które pęknie wcześniej

noc nie ma rozmiaru
jest wyłączeniem
wszystkiego co da się nazwać

nie jesteśmy bilansem
ani wyjątkiem
jesteśmy ustawieniem materii
utrzymanym na chwilę

to co odpływa
nie zna powrotu
krąży tylko pamięć
szum w obwodzie

poranek wchodzi bez pytania
nie obiecuje
odnotowuje obecność

Kategorie
Post

nocny autobus

para na szybach
zbiera się od środka
jakby to co ważne
nie miało już wyjścia

wchodzą kolejni
wnoszą śnieg
wilgoć
i czas
który nie wraca

nikt nie pyta dokąd
sprawdza się tylko
czy ktoś jeszcze prowadzi

jedni stoją na końcu
inni siedzą na początku
bilet traci ważność
bez ostrzeżenia

grzejniki pracują nierówno
chłód i gorąco
krążą po plecach
jak pamięć

ktoś liczy przystanki
pierwszy drugi trzeci
niczym stopnie
w ciemnej klatce
bez wyjścia

na szybie zostają ślady
po czołach i dłoniach
znikają
zanim zdążą stać się czyjeś

drzwi otwierają się
często za wcześnie
czasem za późno

ktoś wysiada
zostawia po sobie ciepło
którego już
nie potrafimy oddać

autobus jedzie dalej
pełny
choć ludzi ubywa

Kategorie
Post

świat w naszych rękach

świat nie ma głosu
dlatego mówimy za niego
najczęściej źle

ręce uczą się szybciej niż sumienie
wiedzą gdzie nacisnąć
żeby ktoś zamilkł

ćwiczymy empatię na sobie
jakby była mięśniem
działa najlepiej bez świadków
i zwalnia z dalszego ciągu

bliskość psuje się cicho
jak sprzęt bez gwarancji
nikt nie czyta drobnego druku
kiedy jeszcze działa

zostają gesty po rozmowie
ułożone byle jak
niczym narzędzia
których nikt nie chce dotknąć

człowiek to jedyne zwierzę
które potrafi zranić
z potrzeby wyjaśnienia

świat stoi obok
i nie reaguje
my daliśmy mu takie oczy