stoję przed szybą ukrywam się w ciszy
gdy słyszę nagle że wszystko jest blisko
w półmroku portret wydaje się bliższy
i z cienia wraca zwyczajne nazwisko
na drugim kadrze podwórze bez ludzi
na trzecim okno i dłoń na poręczy
przewodnik pyta co z tego się budzi
więc odpowiadam że upiór podcięty
na kartce podpis w połowie wyblakły
datownik szepnął stukając nieznośnie
w odbiciu twarze składają się w znaki
lecz nasze kroki prowadzą po wodzie
jeśli więc życie nie mieści się w kadrze
to znaczy trzeba nauczyć się patrzeć