Kategorie
Post

ciężar skóry

wkładamy ciała w ciasne mundury
dopasowane słowa bez szwów na emocje

przy każdej rozmowie odsłaniamy akurat
powstrzymując uśmiechy zbyt szerokie
gesty za wolne – wszystko pod kontrolą

czy kiedyś ściągniemy lśniącą skórę
i odsłonimy blizny milczące od lat

przecież nawet cisza krwawi
długo zamknięta na suwak

Kategorie
Post

zarządzanie ciszą

wolna jak olej spływa na wzburzone wody
porządkuje myśli osadza w szeregu

niewypowiedziane słowa czekają w kolejce
szorstkie na języku gorzkim metalem

wszystko można wytrzymać mówią
i tylko w tej ciszy skrzypi powietrze
rozciągane między jednym westchnieniem a drugim

po każdej kłótni każdym wgnieceniu
zbiera okruchy w urwanym oddechu
aż wzrasta na wysokość muru
daremnej rozpaczy

Kategorie
Post

szyty na miarę

naciągają na mnie słowa
niczym za ciasne ubranie
nierówny szorstki materiał
krępuje swobodne ruchy

upychają opinie w rękawy
by pasowały do ich wizji
mówią: tak będzie lepiej
choć czuję pękające szwy

za każdym ściskającym wzorem
blaknie moje niedopasowanie
jak zatrzaśnięte z hukiem drzwi
do ostatniego azylu- bycia sobą

Kategorie
Post

rytm miasta

nocą miasto oddycha głęboko
niczym olbrzymi żywy organizm
pulsują wzdłuż ulic tętniące promienie
światła przeciekając przez spękany asfalt

pod mostem rzeka wciąga strzępy śmiechów
przypadkowe rozmowy dryfują w miejsca
gdzie mapy pozostają okryte milczeniem

w oknach przebłyski istnienia smugi neonów
człowiek przemyka jak cień odbity w tafli szkła
ślizga się po fasadach zostawiając ulotną mgłę

na skrzyżowaniach sygnalizacja pulsuje zmiennym rytmem
zielone żółte czerwone kontrola na papierze
ale zawsze znajdzie się ktoś przecinający czerwień

z wysokości dachu miasto krąży w zamkniętym obiegu
refleksy wirują wciągając ostatnie szepty
aż okna gasną a cisza miękko wsiąka w noc

Kategorie
Post

przemilczenie

dłonie zanurzone w ziemi drżały szarpiąc sitowie
jak nerwy pod skórą
słońce wgryzało kruche zbielałe kości
gdy sierp przecinał ciszę

lniana koszulka opadała z ramion
palce błądziły po wilgotnych pośladkach
ciało wsłuchane w pulsowanie żył
po każdym szorstkim ruchu bioder

zapach mchu przenikał lędźwie
wśród mrowień
w zesztywniałym objęciu pożądania
łany kołysały się w rytmie wiatru

czaple nad mokradłem kreśliły skrzydłami rosę
puste spojrzenia unosiły się lekko farbując spłowiały
błękit nieba

Kategorie
Post

Tajemniczy gość

Skowyczy wicher wrogo, gasząc wszystkie świece.
Dziś litania za zmarłych. Raptowne łup, łup, łup,
łańcuchami dalibóg- kołacze do drzwi duch.
Nieproszony z piekła gość zgubił drogę pewnie,

albo to sąsiadów kot, czarny diabeł drepcze.
Łup, łup, łup- Matko Święta- donośny łomot znów,
to chichoty demona przenoszą się przez próg.
Czerwone oczy świecą, widzę groźną bestię,

co za stołem zasiada z uśmiechem szyderczym
przeglądając notatnik z siedmiu natręctw głównych
i dziesięciu rozkazów- kto dzisiaj następny.

Przemówił ludzkim głosem: oddajmy cześć Stwórcy!
Później okiem łapczywym zerknął do koperty,
z gracją machnął ogonem, aż budzik poruszył.

Kategorie
Post

spacer po Moście Westchnień

kolejka do lekarza
wydłuża się
jak czas w reklamie

jeden po drugim
z kuponem w zębach
i bólem na twarzy
śpieszy kolejny numerek

taśma działa jak należy
los nieszczęścia wypisany

„czerwiec 2027 carpe diem
główna nagroda cito mori”

świat się kręci
jak papierowy wiatrak
lecz wiatru zabrakło na górze

to nie wina systemu
on działa idealnie
niczym cyrograf
spisany z diabłem

Kategorie
Post

krzywy dzień

– Wstałem i trzymam się maniery;
tak łatwiej upaść bez hałasu.

poranek
jak zawsze – dwie sety
i papieros
sąsiedzi tłuką się
w ścianach

umysłowy chaos

przetarte resztki nocy
gniotą krtań
jakbym połknął
czerstwe powietrze

widzę w pobitym szkle
skręcony ochłap
powinienem to pogrzebać
na zawsze
ze skrzynką whiskey
i wspomnieniami

cierpliwie zakładam buty
a życie bełkocze
może jutro

Kategorie
Post

mechanika błędów

woda kapie z kranu

dziś działa grawitacja
lecz pcha mnie w górę
bez przepraszam

nauczyciel matematyki mówił
„zero to nic”
a ja znalazłem je pod łóżkiem
w śmieciach
i na dnie pustej szklanki

wczoraj niebo było wyżej
zapadamy się w czasie
spalani jak świeca
w wędrówce przez życie

może kłamstwa to tylko
lekcje odkrywania prawdy
w pustym zbiorze słów

Kategorie
Post

przebłysk

żyjemy w ciągłym pośpiechu
i nie dostrzegamy nieba
codziennie jest inne
czasem błękitne
nieraz bardziej szare

nie zawsze zauważamy
jak ziemia po deszczu
zmienia kolor
zniekształca kształty

w młodości
potrafiłem zobaczyć w szklance wody
wszechświat pełen galaktyk
a teraz
stoję w tym samym miejscu
ścigam myśli po wczorajszych dniach

przebłysk wartości
wędrowców przez życie
gdzie czas
rozwiewa wspólne światło
w podróży przez pryzmat