Kategorie
Post

chwast

urodziłeś się niechciany
w cieniu cudzego blasku
nie pytałeś o pozwolenie

wzrosłeś na płodnej ziemi

dziś brutalnie cię wyrwano
z korzeniem jak bolący ząb
nie miałeś przecież prawa

by istnieć – nie tu nie teraz

nocą wiatr z przekorą rozsiewa
cierpkie nasiona twojego buntu

uparty siewca milczącego sprzeciwu

rankiem ponownie się wychylasz

odradzasz jakże pięknie brzydki

nie pytasz świata
o zgodę na życie
on cię nie chce –
lecz ty byłeś jesteś
i zawsze będziesz
Kategorie
Post

tik-tak bez cukru

nie kradnij
chyba że cudze marzenia
są na wyprzedaży

nie cudzołóż

wierność jest w cenie
w świecie gdzie samotność
to miara sukcesu

pamiętaj o świętach
nawet o święcie pustki
inne to tylko iluzja
marny dodatek do życia

czcij ojca i matkę
jeśli nie potrafisz
to przynajmniej
przewijaj reklamy
na ekranie smartfona

nie mów fałszywego świadectwa
ale filtruj zdjęcia
dopóki świat nie dostrzeże
że prawda ma nową wersję

nie krzywdź
ale jeśli krzywdzisz siebie
nikt się nie oburzy
w świecie gdzie ból
jest tylko kolejnym produktem

tak przyjemnie patrzeć jak płonie
elektryczny samochód sąsiada

dekalog w pigułce z krzyżykiem
skrót do ustawień fabrycznych
w psychoaktywnym świecie

Kategorie
Post

milczące spojrzenia

ziemia ciężko oddycha pod liściem
opadającym jakby zapomniał wiosnę
deszcz przenika chłodne wnętrze gleby
korzenie spijają niezrozumiałe poglądy

w miejscu pękającej kory rodzi się pamięć
ogień wypala ślady dawnej zieleni
dłonie kruszące skały
nie pytają lasów o zgodę
choć krzyk żywicy rozdziera ciszę

światło przesącza się przez konary
jakby szukało w nas blasku
lecz spojrzenie opada zawstydzone
pragniemy wyłącznie tego
co można złamać i uczynić swoim

drzewa trwają niewzruszone
milczą jak niemi świadkowie
tworząc cienie dłuższe niż czas
który mamy by pojąć prawdę

jesteśmy wyłącznie marnym
szelestem w ich wieczności

Kategorie
Post

czas na bazarze

kobiety wymieniają przy straganie
tajemnice niekoniecznie różańcowe
„syn sąsiadki poślubił oną ono ją jego”
„wnuk Nowakowej to influnser na jutub”

słowa na wagę jak zwyczajowa garścina

pies ujada na Janka kradnącego wiśnie
handlarz zmrużył oko z uśmiechem
choć chłopiec biegnie coraz szybciej
czas ucieka przez dziurawe podeszwy

wracam z pustą torbą
lecz głową pełną światła

chciałem tylko spojrzeć
na nas — zwykłych ludzi

Kategorie
Post

koła samotności

światło niesie cień
ciężar zawieszonych myśli

próżnia w dłoniach
rozsypuje się jak szkło
milczenie tnie głębiej niż dźwięki

pragnienia nie sięgają klamki
świat zamknięty w pudełku zapałek
dławi przytłaczające powietrze

myślisz o zakrwawionych nadgarstkach
ból odpływa szybko zostawiając pustkę

cisza oplata wnętrze
łamiąc ostatnie nadzieje

Kategorie
Post

ostatnia próba

czekałem na ciebie obok przystanku
czwórka jechała pusta
tylko wiatr smagał szyby
liście przyklejały się do chodnika

padało
facet w czarnej kurtce patrzył na mnie
jakby miał spokój na wyłączność
w ręku ściskałem plastikową siatkę
z logo nieistniejącego sklepu

jabłka cięły palce trującym ciężarem
myśli pulsowały w głowie
rozsadzały czaszkę wspomnieniami

autobus zabrał mnie za miasto
gdzie rzeka cuchnie jak brudna rana
gdzie cisza wgryza się w trzewia
i wypluwa resztki zgniłej miłości

Kategorie
Post

bezsenność

noc ciągnie się niczym nitka taniego swetra
każde przekręcenie poduszki tylko ją plącze
światło z ulicy rysuje paski na ścianie
na kształt zatrzaśniętej małej klatki

rozbawiony sąsiad ogląda telewizję
śmiech brzmi jak otwierana lodówka
wypełniona pustą przestrzenią

powietrze w pokoju jest gęste
jakby zapomniano otworzyć okna
myśli osiadają w rogu sufitu
ściskając powoli pulsujące skronie

rano świat wygląda tak samo
lecz w lśniącej ciszy czai się coś
czego nikt nie nazwał imieniem

Kategorie
Post

istota drugorodna

nie chcę drzewa genealogicznego
tam ciężar korzeni rozciąga żebra

w tej rodzinie każdy liść
poszarpany przez wiatr
opada w grzesznej ciszy

chciałbym być świeżym nasieniem
wzrosnąć ze spopielonych kości
gdzie nie znają mojego imienia
gdzie ziemia nie poczuła strachu
a człowiek wzrok podnieść potrafi

Kategorie
Post

rozlany smak świętości

za kratami konfesjonału
miłość wbija pazury w skórę
ślady na ramionach znak krzyża
brak krwi tylko blizny
rysują jednokierunkową drogę

oczy jak grzech
palą i kłują
słowa gaszą ostatni oddech
palce zaciskają ostre krawędzie
cisza rośnie pęka zamienia się w krzyk

pod stopami
rozbite hostie
deptane
roztrzaskane bez ostrzeżenia
błysk kaleczy milczy rani
ściskasz dawne świętości w kawałkach
okruchy nadziei pod ciężarem rozczarowań
zostały resztki – marzenia
rozsypane jak proch

to nie modlitwa nie ołtarz
zerwane więzi rwane nitki
chwytasz bliskość ostatnią wieczerzę
gorzki smak dzisiaj jako pokutę

Kategorie
Post

pod wspólnym dachem

ściany potulnie słuchają
dzień po dniu
ostrego milczenia

nie pytam
czy weźmiesz połowę
cisza jest niepodzielna