Kategorie
Post

Tort dla jednego

Dostałem dziś życzenia
od ludzi, których nie ma.
Sms-y stały w kolejce
jak niecierpliwe zjawy
na lotnisku w zaświatach.

Jeden napisał: Sto lat! –
choć sam odszedł w czwartek
a jego profil lśni
jak pusty słoik
po dżemie z dzieciństwa.

Zjadłem tort w samotności.
Świeczki zdmuchnąłem –
dym utworzył znak zapytania.
Tak pyta życie
gdy milkną już odpowiedzi.

Potem przyszła noc
z garścią wspomnień
jak zepsute landrynki:
słodkie, ale gryzą
w dziąsła aż do krwi.

I nagle zrozumiałem
że całe moje istnienie
to tylko notatnik
z pomiętymi kartkami.

Nawet Bóg, gdy mnie szukał
zostawił zakładkę i odszedł.

Kategorie
Post

krzesło mówi po cichu

mam cztery nogi
ale nigdy nie uciekłem

siedzieli na mnie wielcy i zmęczeni
dzieci jadły zupę, starcy – ciszę

czasem ktoś płakał
ale tylko do momentu
aż stwardniały plecy

nikt nie pytał
czy boli mnie drewno
czy czuję gdy stajesz na mnie
żeby sięgnąć po wspomnienie

zawiązujesz buty
jakbyś miał dokąd iść

ale wracasz
i siadasz znów

jakby we mnie było coś
czego brak w tobie

Kategorie
Post

zapasowy

metalowy łuk w kieszeni ciemnej —
otwiera dni zardzewiałe na głucho.
drży w dłoni jak skrzydło bezpiórne
bywa też martwym odłamkiem czasu.

drzwi nieraz pękają od złudzeń
często są murem bez okien, bez słów.
a on — tylko znak, że progi nie kąsają
że można wejść, choć nie wiesz, czy warto.

nie pyta, nie sądzi — czeka.
gotów na powrót, na exodus, na dno.
wisi przy sercu jak święty medalik
między świtem a nocą bez imienia.

wytarty do blasku od ciągłego dotyku
porysowany od upadków i ciosów.
nie mówi nic, choć zna wszystkie języki —
płacz o trzeciej, szept o piątej, krzyk o północy.

szepcze tylko: jeszcze
gdy światło umiera w przedpokoju.
kiedyś zostawię go w obcym domu
zapukam do siebie — i usłyszę: nie ma go.

proszę, niech pani powie, że mnie nigdy nie było —
a ja odejdę tam
gdzie klucze rodzą się z płomienia
i zamykają na zawsze to, czego nie ma.

Kategorie
Post

mam alergię na poranki

budzę się
twarzą w pustym kubku po kawie
i myślą
znowu przeżyłem noc przez pomyłkę

radio wrzeszczy
dziś będzie lepiej niż wczoraj
ale w radiu zawsze kłamią
głosem uśmiechniętej kobiety
której nie ma nawet w google

wciągam spodnie pamiętające
lepsze wersje mnie
i wychodzę — nie tam gdzie chcę
tylko tam gdzie muszę

kasjerka w żabce mówi dzień dobry
jednak wyczuwam prowokację

mam alergię
na poranki
na ludzi
na siebie z rana

i na wszystko
co jeszcze próbuje
podawać mi rękę

Kategorie
Post

świt na placu

jeszcze noc się nie zwinęła
z chodników
a już gołębie
odprawiają swoje litanie

w witrynach sklepów
drgają figury świętych
z plastiku
i kilka manekinów
które straciły głowy

świt
wnosi w kieszeni modlitwę
za śpiących zbyt długo
żeby przeżyć dzień

na środku placu
ktoś zostawił wiadro
pełne światła
i nie wrócił

Kategorie
Post

ceremonia poranna

po przebudzeniu
ciało składa się z okruchów
i jednej modlitwy
o to
żeby się nie rozsypać

okno cicho oddycha
nie zadaje pytań
przykłada szron do twarzy
i znika

mycie zębów
jest rytuałem
oczyszczenia słów
niewypowiedzianych

potem chleb
krojenie czasu
i masło
które nie zawsze chce się poddać

wreszcie buty
jak dwie trumny
na których stoję
żeby żyć

Kategorie
Post

dziewczyna z działu owadów

miała teczki
z ludzi

faceci a–d
faceci e–ł
faceci m jak miękki

włożyła mnie między magazyniera
a eksperta od wegańskich kabanosów
powiedziała: jesteś taki
tymczasowy
ale z wdziękiem

napisała notkę
na mojej metce:
dobry do słuchania
mało groźny
nie szczypie

potem przyszedł ktoś
z tatuażem czachy na gardle
i zrobił hałas

więc mnie odkurzyła
zwinęła
i zaniosła do piwnicy

tam gdzie trzymała
ekspozycje wycofane

Kategorie
Post

na czczo

dzisiaj
mam tyle samo lat co ojciec
kiedy mówił że już za późno

w kieszeni bilon
z trzech nieudanych planów
i jedną pestkę po śnie

nie wierzę w przypadek
ale nie mam siły
bronić sensu

nauczyłem się
znosić głód
i pogodę bez narzekania

kobiety uczyły mnie
że czułość to nie prezent
tylko opłata wstępna

Bóg?
zbyt długo milczy
żebym jeszcze słuchał

a jednak rano
kładę dłoń na szyi
żeby sprawdzić
czy wciąż żyję

Kategorie
Post

mignęliśmy

przez chwilę
nasze spojrzenia się otarły

ty szłaś z wiatrem
ja – z powodu

nie wiem
czy to było
spotkanie
czy tylko
zbieg liter

twoje oczy
miały kolor
niezapamiętania

a jednak
coś od tamtej pory
nie styka

linia życia
poszła dalej
na ukos
z przerwami

Kategorie
Post

rękopis znaleziony w szatni

niektóre wiersze nie zdejmują płaszcza
bo wiedzą że nikt nie odda numerka

na sali błyszczą obrazki
jak sztuczne odznaki
wzorowego ucznia
za dobre sprawowanie
i brak pogłębienia

czytają z uwagą jak topielcy
walczący z głębią
bo przecież zabawa trwa
a do dna już niedaleko

wręczają nagrody
tym z wywieszonym językiem
za poprawne użycie słowa serce
i róże
które nie kłują – tylko pachną

a potem przybywa Temida
z uśmiechem klauna
obsikując twarze znajome
bo tyle zostało
z tej całej poezji

spokojnie stoję w kącie
z pustą miną
i spojrzeniem
zamazanym korektorem