Kategorie
Post

(akromonogram) Podobni a tak różni

Gnębią mnie czasem uczynki człowieka
aby do celu po trupach gdzieś pędzi
innymi gardzi bez skruchy wyśmiewa
ambicje wyniósł do chorej potęgi

Istnieją ludzie złączeni uczuciem
muzyce wspólnej oddani bez granic
cicho ich statek przez życie dryfuje
energią ciepła przykładnie dobrani

I jak dwie krople jesteśmy podobni
i jak dwie skały odmienni zarazem
może to Boga świadectwo litości
inaczej tworzył a wyszło z zapasem

Miłość całością pomału zarządza
a kropla w sercu dla kropli gorąca

Kategorie
Post

herbata

na stole leży książka
z otwartym zakończeniem
nikt jej nie napisał
wszyscy wiedzą jak się kończy

radio gra tylko wtedy
kiedy mam kaca
mówią o mnie —
mężczyzna bez twarzy
z opinią

na przystanku połknąłem list
do siebie
czytałem już wszystko
co miałem do powiedzenia

a herbata —
jest z torebki
i z kłamstwa

Kategorie
Post

szósta do karmienia

nie wyniosłem łóżeczka
ale paprotkę podlewam
jakby jeszcze oddychał

w szufladzie leży pielucha
(wciąż ciepła)
obok recepty
i zdjęcia z sierpnia

w nocy mówię do ściany
a sąsiedzi walą w sufit
przecinając kruchą pępowinę

Kategorie
Post

worek kości

w piwnicy mojego dziadka
stał worek z kośćmi

nie pytałem czyje
bo wszyscy w rodzinie
mieli rzeczy o których się nie mówi

każdy z nas coś nosił —
ojciec młotek
wujek klucz francuski
a ja — milczenie

czasem siadałem obok worka
słuchałem jak coś się w nim rusza
nie głos
nie zwierzę
bardziej jak ziewnięcie czegoś
co nie chce już wracać

gdy dziadek umarł
worek zniknął
ale kości zostały
rozsypane po mnie —
w łokciach w karku we śnie

Kategorie
Post

przebudzenie

wypuściła liście z kieszeni
bez planu bez mapy
odgarnęła chłód na bok
niczym splątane włosy

przysiadła na progu ogrodu
i zaczęła pleść wianki z wiatru
gdy nikt nie patrzył
całowała pąki drzew
aż się rumieniły

słońce przycięła na miarę
dla wróbli i rannych tulipanów
a trawa jak dziecko po karze
zaczęła mówić zielenią

wiosna –
nie kobieta
nie dziewczyna
ale coś pomiędzy
gdy ziemia zaczyna drżeć

Kategorie
Post

na wypadek

na wypadek gdyby istniał sens
zostawiłem okruszek logiki
między definicją a wyjątkiem

na wypadek gdyby wrócił Homer
mam w szufladzie słownik
języka codziennego
bez metafor

na wypadek rozmowy z ciszą
ćwiczę zdania pojedyncze
najlepiej orzeczeniowe
bez dopełnień
żeby nie bolało

na wypadek apokalipsy
mam w lodówce mleko
z długim terminem ważności
i jedną wątpliwość
zapieczętowaną od lat

na wypadek niemej pustki
nauczyłem się zasypiać
bez pytań

na wszelki wypadek
zawsze noszę w kieszeni
jedno zmięte „może”
drobnym drukiem

Kategorie
Post

obraz z pamięci

czuję aromat chleba
który matka wyjmowała z pieca
i ręce ojca
pachnące dymem i lasem

pamiętam próg
z którego skakałem w świat
i wracałem
kiedy bolały kolana i serce

w starym domu
stół zawsze czekał
nawet gdy wracałem później niż obiecałem

w starym domu
nikt nie pytał
czemu drży spojrzenie

dziś tamten dom jest tylko we mnie
ściany stoją z zamkniętymi oczami
a drzwi skrzypią do nikogo

czasem
widzę matkę przy oknie
i ojca
opartego o furtkę

jakby wychodzili na chwilę
jakby mieli znowu
zawołać mnie
po imieniu

Kategorie
Post

po tobie

nie uczę się pustych dłoni
żyję karmiony powietrzem

rano myję kubek w czerwone kropki
którego nie było na stole

w nocy nie gaszę światła
jakbyś miała wrócić
żeby jeszcze raz powiedzieć –
nie wrócę

kiedy śpię
czasem czuję włosy na twarzy
otwieram oczy i widzę sufit

tylko sufit

dzisiaj wiem
że już zawsze będę się budził
pod tym samym
pustym
i zimnym niebem

Kategorie
Post

figura na strychu

w kartonie po telewizorze
śpi kobieta z gazet
wycięta
sklejona taśmą jak wspomnienie

nad nią wiszą futra
już nie grzeją
i zapachy
których nikt nie chciał zabrać ze sobą

na zgięciu szyi
kurz ułożył się w zmarszczkę
jakby coś mówiła
ale tylko muchy ją słyszą

a kiedy wiatr otwiera okno
ta postać drży
jakby właśnie przypomniała sobie
że istniejemy

Kategorie
Post

ojciec nie wrócił po sznurówki

mówił że wychodzi tylko na chwilę
buty zostawił pod ścianą
jakby wiedział
że już nie wróci

w szafce zostały dwie łyżki
równo po matce i po nim
czyli już tylko ja jem

brzytwa leży
ostrzem w górę
tak jak zostawił
bo „nigdy nie wiadomo”

nie był świętym
ale miał ręce
które potrafiły coś naprawić
albo zniszczyć do końca

czasem siadam na jego miejscu przy stole
ale krzesło
zawsze jest trochę za twarde