Wesołym nurtem płynie następna kolejka.
Sylwestrowa zabawa w tańcu disco-świra,
płynne ruchy tygrysa aż parkiet się zwija;
ofiara wypatrzona! Stop i ściana ciemna.
Zbudziła mnie znienacka dama najpiękniejsza.
Wczoraj błyszczała czarem w odbiciu kieliszka,
a dziś rano bies jakiś całuje i ściska —
ze zgrozą wyznam wzgórze intymnego miejsca.
Doskonały kamuflaż i barwy ochronne,
w amoku nie poznałem, że uwodzę żonę.
Naiwnie pomyślałem z wielkim bólem głowy,
trywialne zakończenie, tak się czasem zdarza.
Kiedy olśnieniem nagłym zostałem rażony
– rozpoznałem po wargach, to żona sąsiada.