Kategorie
Post

Prawda na kolanach

Nie każdy grzesznik, co modlitwy nie zna,
nie każdy święty, co głośno się modli.
Czyż nie jest tak, że umysł często błądzi,
gdy ocenia, co w duszy drugiego leży?

Czy nie jest tak, że zło często się kryje
pod płaszczem cnót, by lśnić w pozorach?
Dobroć zazwyczaj w cieniu pozostaje,
gdzie ludzkie oko półmrok przykrywa.

Więc nie oceniaj, kto do kościoła idzie
i kto przed ołtarzem nieustannie klęczy.
Bo prawda jest stara jak świat cały,
że nie wszystko złoto, co się świeci.

Nie nam określać sens i poprawność
Marysiek odklepanych w ekstazie.
Tylko w głębi serca prawda się kryje,
tam dobro i zło swoje domy mają.

Kategorie
Post

Zwykłe chwile

Zwykłe chwile

gdy wszystko wydaje się zwyczajne,
wiesz, kubek herbaty na stole,
chleb krojony codziennie nożem,
światła uliczne co migają w oknach.

Otwierasz gazetę, przeglądasz wiadomości,
które zdają się ważne,
choć twoje myśli błądzą gdzie indziej,
w poszukiwaniu czegoś, co umknęło.

Telefon dzwoni, głos znajomy,
znów pytania, odpowiedzi,
jakby rozmowy były tylko
rytuałem powtarzalnym bez końca.

Spacer po parku, te same ścieżki,
drzewa, które widziały już wszystko,
a może jednak coś nowego,
w każdej zmarszczce kory, w każdym liściu?

Zwykłe dni przynoszą niezwykłe chwile,
ukryte w spojrzeniach przechodniów,
w uśmiechu dziecka, co bawi się piłką,
w cieniu ptaka, który znika za rogiem.

Gdy wszystko wydaje się zwyczajne,
właśnie wtedy zauważasz,
że życie jest jak rzeka płynąca cicho,
ale nieustannie zmieniająca kształty.

W codzienności kryją się tajemnice,
które otwierają się przed nami,
gdy tylko przestajemy szukać wielkich cudów
i dostrzegamy małe, niespodziewane piękno.

Gdy wszystko wydaje się zwyczajne,
wiesz, że to właśnie wtedy,
w tych prostych chwilach,
znajdujesz prawdziwą magię istnienia.

Kategorie
Post

w pół kroku do życia

w dziewiczym wszechświecie
gwiazdy są dziełami sztuki
krążą naprężone
jak odwiedzający w muzealnych salach
zastanawiając się co autor miał na myśli

impresjonizm z plamami losu
rozmytymi w czasie
surrealizm gdzie marzenia mieszają
się z rzeczywistością

każdy dzień to pociągnięcie pędzla
każda decyzja to kolor
a całość kompozycji
tego nikt nie zna do końca

zerkamy przez ramię sąsiada
szukając inspiracji
jego płótno to inna historia
sprzeczne doznania

wracamy do własnego
dodając kolejne smugi
czasem śmiałe i jaskrawe
czasem ledwie widoczne

ironia tkwi w detalu
małym psie
co biega uśmiechnięty
z okiem w łatę
lub sklejoną powieką
(tylko dla mniej ambitnych)

jesteśmy autorami
jesteśmy surowymi krytykami
kustoszami i publicznością

w tej szczególnej galerii
potocznie zwanej życiem

Kategorie
Post

Kocia świadomość

Postawiłem ostatnie pieniądze na czerwone.
Musi kiedyś wypaść czerwone- ale nie wypadło.

Piętnaście razy czarne i zero. To był dobry system,
tylko nie zakładał, że kulka nie ma świadomości
i nie obowiązuje jej rachunek prawdopodobieństwa.

Już prawie świta, przeszukałem dokładnie wszystkie kieszenie, odnajdując kilkanaście złotych. Życie jeszcze nie zasnęło. Znam wszystkie speluny, gdzie piwo leje się strumieniami, czas się zatrzymuje i są oni- dusze tego miasta.

Czarny kot przebiegł mi drogę, już za późno kolego, wpływam do bezpiecznej przystani.

Ściany pokryte są plakatami starych koncertów i zapomnianych filmów, a w tle słychać szum rozmów i śmiech. Barman z cynizmem w oczach i żadnego słowa podał szklankę whisky. Chyba byłem tu wczoraj, albo w tym dniu wcześniej od wczoraj, to przecież nieważne.

Tutaj siedzi cała rzeka łajdaków o pergaminowych twarzach, oczach starych jak monety, błyszczących, lecz bez wartości.
Każda zmarszczka na twarzy to inna historia życia. Chciałem się z nimi zapoznać, dokładnie przyglądając każdej bruździe.

Poczułem silny ból i nie był on empatyczny, tylko zniesmaczenia. Ludzie nie lubią być obserwowani, nie tak nachalnie w swojej oazie spokoju.

Dźwięk rozbitego szkła był ostatnim przed ciemnością.
Obudziłem się przypięty pasami i olbrzymim bólem głowy.

Mogłem zaufać kotu- pomyślałem, tracąc przytomność.

Kategorie
Post

Dzień

Dwie tabletki z krzyżykiem i sześć na niepicie,
równo rozłożone na stoliku. Dwie różowe.
Na co są w tym kolorze?

Nie wiem i pochłaniam pełną garścią wszystko
z kształtami ulic- to imiona zapomnianych bohaterów
w pędzącym tramwaju spóźnionych do pracy.

Praca to tylko chwilowy odpoczynek
od umierania- wytrzymam.

Wszystko teraz nabiera taki słodki posmak.
Ulica, ta ulica jakby miała własną duszę,
pulsuje życiem i tęsknotą.
Ponownie jestem w niebie.

Idę zaciągając się papierosem, który pali się jak zemsta.

W mrocznym kącie brudnego baru,
gdzie światło jest tylko złudzeniem,
siedzą ludzie, których zjadło życie
i zostawiło na dnie butelki.

Piwo jest tanie, a prawdy drogie, opowiadam historie,
które brzmią jak blues – o kobietach, które kochałem-
Sabrina, Jessica, Sandra- no powiedz to
– zabarwione kasą dziwki?

W mordę dostaniesz, poczekaj chwilę.

Stary barman z wąsem czarnym na lakier
polał ostatnią szklankę gorzkich wspomnień.

Kolejny dzień,
tabletki z krzyżykiem plus te na niepicie.

Znów migocze światło.

Kategorie
Post

Naiwność

To coś, co zabija i gna już w nieznane.
Nikt nie chce przyznać, czy siedzę, czy leżę,
co za różnica, ja piszę poezję.

I piszę, bo mogę spoglądać w nieznane,
a znane ucieka jak pociąg… gdzieś dalej.

I dalej, dalej –
ja piszę poezję?

Zapomniałem

Miłość, kochanie pod powieką, pod okiem i między palcami
gdzie piasek przepływa- ziarnisty, czy grajek-
w nieudolnych cierpieniach rymuję znowu.

Zapomniałem

Cierpienia ad acta…
Kolejna kurtyna opadła ospale z chichotem rozespanego klauna,
on wie- to nie koniec wcale.

Już następni artyści ustawieni w rzędzie.

Do poezji-
do poezji!

Którędy- ja wiem, ja wszystko, ja wszędzie.
Którędy- na wprost, aby szybko, po drodze,
tylko niekrętej co słowo gdzieś łamie.

Biegłem najszybciej, jak umiem, jak mogę, by pisać wersety,
strofy i resztę.
Piszę, stojąc w przeklętej kolejce, patrząc jak płoną wersy sąsiada.

To wielka przyjemność jak rym do rymu płonie.

Zapomniałem

On to spisze ponownie.
Wiersz z klocków Lego,
nagrody i wieniec.

Nie zdołam niestety spalić wszystkiego.

 

Kategorie
Post

Milczenie

Znów cicho się zrobiło jakbym makiem zasiał
prawdę. Zachwiane ziarno głodnego człowieka
co wiecznie dużo mówi, nigdy nie chce czekać
na litość. Przed oczami krąży biała flaga

tak trudno dostrzec fakty, dalej będzie klapać
jak ptaki w Boże Ciało modlitwy dobiera
takim łzawym ćwierkotem- jestem tu i teraz.
Koperta prawie pełna, przecież dzieci macał

bez żadnej przyjemności, z brewiarzem subtelnie.
Miłuj, kochaj, ubóstwiaj- to są puste słowa
powtarzane po stokroć z czarnym gwałcicielem.

Natłok ludzi brzemiennych jak słabość żarłoczna
rozwija łzy i radość w kamiennym gorsecie
i gniecie tych najsłabszych milczenie w obłokach.

Kategorie
Post

Świetliste okruchy

Przeszli raptem blisko siebie
i z uśmiechem przędą miłość.
Ona chciała duszy wiernej,
on pod oko mądrość wcisnąć.

Zachwyceni współistnieniem,
w słowach wielcy oratorzy.
Ona bardziej coś sepleni,
on za szóstym piwem goni.

W życiu nader są spełnieni,
gdyż pieniążki z nieba lecą.
Ona rodzi bezmiar dzieci,
on namaszcza białą kreską.

Nagle jakby piorun wleciał
przez bogate życia okno.
Ona pragnie zabić kryształ,
on kratami szarpie szorstko.

Kategorie
Post

Podszepty morza

Nad brzegiem morza, gdzie fale szepczą do piasku,
słońce powoli opuszcza swój niebieski tron.
Niebo maluje się w odcieniach różu i błękitu,
a horyzont znika gdzieś między wodą a snem.

Mewy krążą wysoko, rysując kształty w przestworzach,
ich wołanie rozbrzmiewa jak echo dawnych dni.
Wiatr niesie zapach soli i odległych podróży,
a serce bije w rytm nieustającego szumu fal.

Łodzie leniwie kołyszą się na wodnej tafli,
ich maszty rysują linie proste jak strzały.
W sieci rybaków błyszczą diamentowe krople,
a skarby w głębinach czekają, by je odkryć.

Plaża opustoszała, tylko ślady na piasku
powoli znikają jak niespełnione marzenia.
I choć dzień się kończy, a noc zapada łagodnie,
to woda nigdy nie śpi, nieustannie snuje historie.

Tak mijają dni, lata, wieki bez końca,
morze zawsze tu jest jak wieczny świadek.
W jego głębinach kryją się tajemnice i marzenia,
a każda fala to nowa historia wyrzucana na brzeg.

Kategorie
Post

Kropla życia

Wczoraj byłaś słodkim kwiatem
gdy tuliłaś w piersiach czule
drobne ciało jakże barwne
i nuciłaś piosnek bukiet.

Bez przyczyny motyl oknem
wleciał jakby tylko spojrzeć
na uczucia w szacie strojnej
co zaplotłaś we mnie godnie.

Wiele supłów niesie życie
słyszę przy mnie ciche skrzydła
prysły nagle trwogi wszystkie
zawsze będziesz tak mi bliska.

Dzisiaj zmarszczki zdobią lico
co czułości pragną bardzo.
Byłaś, jesteś jakże czystą
kroplą życia- droga mamo.