Kategorie
Post

rozmowy w czerwcu

nie wiem czy mnie znacie
trawa pod balkonem
wciąż się na mnie gapi

choć to ja podlewam
choć to ja łamię łodygi
przypadkiem
czyli ludzką ręką

liście topoli szeleszczą
coś między sobą
chyba nie o mnie
chyba w ogóle nie o ludziach

macie w sobie tyle porządku
rośniecie jakby ktoś wam mówił
co robić z istnieniem

a ja pytam codziennie
czy nie za bardzo się staram
czy nie za długo patrzę w ziemię
czy nie za mało we mnie cienia

macie swoje kolory
zielony
bardziej zielony
zielony z wiatrem

ja też mam kolory
w policzkach po wczoraj
w głosie jakby ciszej
w miejscu gdzie kiedyś byłem pewny

wszystko to was nie obchodzi
ale i tak przychodzę
nie po słowa
tylko by być obok

i chociaż nie umiem się ukorzenić
to czasem udaję
że rozumiem ciszę

a wy
bez zgody
bez uprzedzenia
rozkwitacie mi w twarz

Kategorie
Post

stan nieważkości

są dni gdy wstanie z łóżka
jest lądowaniem na obcej planecie
gdzie powietrze gęstnieje od nieobecności

patrzę na ścianę
szukam jednego punktu
nie całkiem wyblakłego

może to cień przy listwie
guzik trzymający się nitki
albo fakt że płuca
wciąż przepuszczają światło
choć oddycham przez zmiętą folię

nie mów mi o czasie
niczym ślepy chirurg
zakłada szwy na oczy

wolę dotykać powoli
zanurzyć ręce w wodzie
poczuć jak zimne szkło
wżera się w opuszki
nawet jeśli za nim mgła

mam w sobie nitkę
którą podtrzymuję krtanią
drżącą strunę w próżni
ale nie pęka
przeciągnięta przez chłodną noc

wciąż szepcze
kolejny dzień
nie musisz być bohaterem
nie musisz czuć się dobrze
wystarczy że istniejesz

to jest moja rewolucja
nie barykady płonące
ale ta nić
wiążąca mnie z życiem

ostatnia pępowina
od której nie chcę być odcięty

Kategorie
Post

wykaz strat

zaginęło jedno marzenie
stan po zniknięciu — nieustalony

uszkodzono zaufanie
protokół szkody — brak świadków

przepadło kilka godzin
przy przeglądaniu obcych twarzy

wydano wszystkie słowa
paragonu brak

zachwiano równowagę psychiczną
zgłoszono — zamieciono — zapomniano

zostało jedno krzesło
pół kubka
cała noc

i ślad od gumki na nadgarstku

Kategorie
Post

rozwichrzone

skrzydła motyla
postrzępione ze słów
leżą na kartce
jakby ktoś próbował zabić myśl

nie polecą
chyba że w przypisie
albo w cudzym spojrzeniu

tak bywa z metaforą
w powietrzu — zachwyt
pod lupą — pył

miałem
pisać o czułości
utknąłem w cienistym wersie
by uchwycić piękno
został kruchy papier

miłości
niedokończony wers
i lekkie drżenie

wiem
nie sklei ich żadna strofa

a jednak
nie wyrzucam kartki

czasem te myśli
najdłużej zostają
pod skórą

Kategorie
Post

próba generalna

na scenie stoją krzesła
bez widowni

światło ćwiczy cień
żarówka spala chwilę

na stole kartka
z nierozpisaną rolą

kurtyna jeszcze nie drży
język milczy w ustach aktora

tylko życie
nie schodzi za kulisy

codziennie gra premierę
bez próby

Kategorie
Post

kurs pierwszej pomocy emocjonalnej

dzień dobry proszę usiąść
nie ma się czego bać

zaczniemy od podstaw
jak rozpoznać że komuś smutno

jak nie mówić „będzie dobrze”
jak nie klepać po ramieniu
jak nie uciekać wzrokiem

potem część praktyczna
co zrobić gdy ktoś milczy
co zrobić gdy mówi za dużo
co zrobić gdy płacze w autobusie

na koniec test
pytanie otwarte:
jak pomóc sobie gdy nie ma nikogo

czas na rozwiązanie
całe życie

Kategorie
Post

pocztówka z miasta cieni

piję herbatę z rdzą
na parapecie wróbel bez oka
gazety śpią w kałużach po wczoraj
nikt nie pamięta nagłówków

sklepy pełne światła
bez smaku bez dotyku
w kieszeniach drobne marzenia
spłowiałe na rynku

kobieta w zielonym płaszczu
niesie puste spojrzenia
dzieci uczą się alfabetu ulic
ja niczego się nie uczę

piszę ci między płytkimi wdechami
miasto jest rozdętą torbą na śmieci
której nikt nie wynosi

przyjedź
albo nie przyjeżdżaj

tu się nie umiera
tu się tylko znika

Kategorie
Post

przypadek w użyciu

na stole leży łyżka
obok nieużywany nóż

światło przechyla się w oknie
bez pytania o zgodę

książka otwarta na stronie
gdzie właśnie ginie bohater

ktoś odszedł zostawił krzesło
nie do końca odsunięte

żadne z tych zdarzeń nie było konieczne
ani planowane z wyprzedzeniem

pod sufitem zawisł kurz
niby mgła bez przekonania

czy to jest dowód na porządek
czy raczej jego brak

a jednak — w tej chwili
wszystko jest dokładnie tak
jak jest

nie mniej nie więcej

Kategorie
Post

atlas

mam w domu atlas świata
wydanie sprzed dwudziestu lat

są w nim państwa
których już nie ma
rzeki zmieniające bieg
i góry o milimetr niższe
od mierzonych przez satelity

czasem go otwieram
aby pomarzyć
palcem śledzę granice
jakby były pewniejsze
niż linie na dłoni

w jednej chwili
mogę przejść z albańskich plaż
na stepy mongolii
bez paszportu
bez lęku
że ziemia mnie nie przyjmie

świat w tym atlasie
jest spokojny
nie wybucha
nie głoduje
nie ucieka na pontonach

nawet wojna
ma kształt spokojnej zieleni

papier cierpliwie znosi
wszystkie decyzje bogów i ludzi
skrywa
nasze niezagojone blizny

Kategorie
Post

o tym jak dom stawał się przezroczysty

najpierw zaczęło się od ścian
nie tyle że znikały
raczej przerzedzały się jak liście późną jesienią
aż pewnego ranka
przez ich pajęczynę
prześwitywał tylko wiatr

z kuchni widziałem sad
potem sąsiadów rozmawiających pod płotem
jakby nie było tynku ani cegły
tylko echo dawnego muru
jeszcze nieświadome
że przestało istnieć

później podłogi
chodziło się po drewnie
trzeszczącym już nie pod stopami
lecz w innym wymiarze dźwięku
gdzie głos nie miał źródła

czasem stawałem w progu
i nie byłem pewien czy jeszcze istnieję

krzesła pamiętały moje pierwsze słowa
i śmiech matki gdy spadła łyżeczka
ale milczały dyskretnie
jakby bały się
że wspomnienia też się rozproszą

czasem przychodził kot
przemijał obok stołu jak przez mgłę
a ja zastanawiałem się
czy jeszcze mnie widzi
czy tylko omija pustkę po mnie

też stawałem się coraz bardziej rozrzedzony
składałem się z ruchu oczu oddechu
niewyraźnych gestów
które zostawiały ślady
tylko w rozchwianym powietrzu

w szafie wisiała marynarka wuja
tego który odszedł zanim zdążyłem go poznać
teraz zdawało się że to ona mnie pamięta
a ja byłem już tylko cieniem
w jej wewnętrznych kieszeniach

przyszedł ktoś z papierami
powiedział to już nie dom
tylko miejsce po domu
chciałem zaprotestować
ale moje słowa rozpuściły się w świetle
jak cukier w herbacie

nie wiem
czy to ja patrzę w głąb domu
czy dom patrzy przeze mnie
gdy światło tka szkielet
a w jego oczach
topnieje każdy kształt
którym byłem