Kategorie
Post

pozytywka

Czasem najgłośniej gra cisza za ścianą.
—————————————————–

nigdy nie krzyczałem na ciebie
bo ściany były z tektury
a sąsiad miał psa z lękiem separacyjnym

zamiast tego
stukaliśmy się filiżankami
jakby to była rozmowa
a nie wzywanie pomocy

twoje uda znały moją złość
lepiej niż jakikolwiek psycholog
i kiedy dotykałem cię w nocy
miłość stawała na parapecie

nigdy nie kupiłem ci pierścionka
ale raz wyjąłem drzazgę z palca
i wtedy spojrzałaś tak
jakbyś chciała w końcu przeprosić

Kategorie
Post

grawitacja codzienna

życie nie jest metaforą
to nie rzeka
która płynie

to raczej kran
cieknący w nocy
kiedy nie możesz spać

nie ma nurtu
jest kapanie

nie ma brzegów
jest zlew pełen naczyń

czasem chcesz odkręcić mocniej
ale tylko zalewasz wszystko

czasem próbujesz zakręcić
i coś się urywa

stoisz zagłębiony
po kostki w pytaniach

odpowiedzi przyjdą
jak zawsze
o krok spóźnione

Kategorie
Post

jaki jestem

czasem jestem –
czasem tylko widać że mnie brak

w witrynie sklepu mrugam okiem
bo nie mogę go mocno zamknąć

sprawdzam krzyżyk przy sumieniu
nie pasuje do żadnej kratki

dobro wypełnia dokument
zło nie lubi podpisów

i nie wiem
czy się podpisałem

Kategorie
Post

Pomiędzy

Wiem, jak nazywa się drzewo za oknem
ale nie wiem
czy ono zna moje imię?

Wiem, że światło leci osiem minut ze słońca
ale nie wiem
co robi w międzyczasie.

Wiem, jak brzmi definicja samotności
ale nie wiem
dlaczego przychodzi
nawet wśród ludzi.

Wiem, gdzie leży moja dusza
według książek medycyny —
między mózgiem a domysłem.

Nie wiem
czy cokolwiek ze mnie
przetrwa dłużej niż ślad po oddechu w pustej windzie.

Ale wiem
że dziś rano wypiłem herbatę
i przez chwilę
było mi ciepło.

Kategorie
Post

stygnące słowa

nie mam dla ciebie owoców
zjadły je szpaki
zostawiły tylko pestki
i hałas w liściach

krążę po ogrodzie
jak po cudzym mieszkaniu
nie dotykam niczego
choć wszystko rośnie
wbrew moim dłoniom

miłość
to słowo które spada z ławki
jak kubek z herbatą
stygnie w powietrzu
nie tłucze się

mówiłaś dziś
jaśmin
ale to była kalina
nie poprawiłem cię
czerwiec nie lubi racji
tylko obecność

więc jestem
trochę w cieniu
trochę w twoim milczeniu
i trochę w sobie –
gdzie od dawna
nic nie chce wyrosnąć

Kategorie
Post

zaufanie

na początku był ruch
między palcem a źdźbłem trawy
przejście bez świateł
a jednak z kimś za rękę

zaufanie – nie słowo
raczej zgoda na ślepą próbę
gdy cisza w nocy
oddycha za głośno

rozbieram cię z imion
aż zostaje samo
jestem

i wtedy
można zamilknąć razem
jakby skóra wiedziała
co nie przejdzie przez usta

patrz – nie uciekam
choć masz w dłoni coś
czym można zabić

albo utrzymać puls

Kategorie
Post

metka

zwykły sweter z lumpeksu
napisano na metce
nie wybielać
prać ręcznie
nie suszyć na słońcu

czyli
dokładnie jak z ludźmi

niektórych nie można
odkazić z przeszłości
inni
kurczą się we wspomnieniach

wyprani
puszczają farbę
przy lekkim cieple

mam ten sweter od dawna
nie wiem kto go nosił
może mocno kochał
może bardzo tęskni

czasem myślę
że jesteśmy jak ubrania
przymierzani przez zdarzenia
odwieszani
z powrotem
na haczyk

i tylko niektórych
ktoś bierze ze sobą
na zawsze

Kategorie
Post

ten drugi

Inspiracja wierszem Wisławy Szymborskiej
„Kilkunastoletnia”

pamiętam tamtego chłopaka
miał kieszenie wypchane teoriami
a buty pełne kamieni
które zbierał z chodników
jakby to były znaki

nie był ani szczęśliwy
ani nieszczęśliwy
bardziej w stanie oczekiwania
aż coś się zacznie
albo skończy

czytał tylne okładki książek
żeby wiedzieć
czy warto się angażować
i notował sny
których nie rozumiał
ale brzmiały jak zapowiedzi

ciągle planował ucieczkę
choć nie wiedział dokąd
więc zbierał stare bilety
i udawał że ma ukryty cel

był przekonany
życie trzeba złapać nim ucieknie
a potem
może nie warto chwytać

dziś czasem słyszę jego głos
kiedy mówię do siebie
nie lubi
gdy płacę rachunki bez mrugnięcia
ani gdy odkładam nożyczki
na właściwe miejsce

nie rozumiemy się
ale rozpoznajemy

jak dwóch ludzi
którzy kiedyś mieszkali razem
a teraz mijają się w windzie
opuszczając lekko wzrok
tylko z grzeczności

Kategorie
Post

człowiek z cieniem na smyczy

„Nie jesteśmy jedną osobowością, lecz całym tłumem w jednej skórze”
Wirginia Woolf

czasem jestem panem
sprzątającym po psie
a czasem tym psem
obsikującym cudze marzenia

nazywam się codzienność
nikt nie pamięta mojego imienia
bo nie brzmi jak zwycięzca

mam łóżko
w którym śpię z wątpliwościami
one wiercą się bardziej niż ja

nie znoszę dotyku
chyba że akurat potrzebuję
być trzymany mocno
aż coś we mnie pęknie
i wyleci powietrze

znam się na samotności
i mam jej pełne kieszenie
jak drobnych monet
których nikt nie chce przyjąć

mówią
weź się w garść
ale ja już dawno jestem garścią
wysypanego przypadku na chodnik

czasem piszę
by nie zauważyć że już nie krzyczę
a czasem milczę
bo każda litera we mnie zaschła

w misce wody
nie widzę siebie
tylko skórę
przyrośniętą do cudzego spojrzenia

Kategorie
Post

naczynia po kolacji

umyłem talerze
zebrałem resztki twojej obecności
chleb wgnieciony w ceramikę
plama po winie — rana na stole

światło w kuchni zawsze trochę boli
nie świeci tylko przesłuchuje

sztućce brzęczą
jakby chciały coś powiedzieć
ale ich język to metal i wstyd

czasem myślę
że zmywarka ma większą czułość niż ja
zna cykl:
ciepło — woda — suszenie — gotowe

a ja tylko
stawiam wszystko równo na suszarce
i wracam do pokoju
gdzie nie ma już twojej filiżanki