Kategorie
Post

klatka 2h

mój sąsiad wierci
zawsze wtedy
gdy myślę że wreszcie
zapanowałem nad życiem

wierci w sobotę
wierci w niedzielę
podejrzewam że w tygodniu
wierci w sobie

sąsiadka obok
rozmawia z telewizorem
jakby miała w nim udziały
i nie zgadzała się z zarządem

pies z trzeciego
szczeka punktualnie
jak obowiązek
o piątej rano

na klatce schodowej
spotykamy się rzadko
bo wszyscy wychodzimy
o tej samej porze
żeby się nie spotkać

mówimy dzień dobry
tak ostrożnie
jakby to było pytanie osobiste

a potem drzwi się zamykają
i wszystko wraca
do normy
czyli do siebie

Kategorie
Post

próg

samotność zaczyna się
od zimnej klamki
wchodzi w dłonie
bez powrotu
siada w kuchni
i nie wietrzeje
liczy kroki
między mną a ścianą
aż brak
staje się anomią

Kategorie
Post

wiara po przejściach

wierzę
ale nie potrafię klękać
na komendę

bóg nie mówi
to inni krzyczą
za głośno
i zawsze
w liczbie mnogiej

modlitwa była uczciwa
dopóki nie zaczęła
porządkować ludzi
w szeregi
wygłodniałych ćpunów

uczyli mnie pokory
żebym nie zauważył
że chodzi o spokój
ich sumienia

im pewniej wskazują niebo
tym mniej zostawiają
miejsca na zbawienie

apokalipsa nie przyjdzie
bo każdy czeka
kto pierwszy zdejmie kolana
z podłogi

została wiara
która nie obiecuje
dlatego
jeszcze jest prawdziwa

Kategorie
Post

pierwsze pęknięcie

dzieciństwo nie zaczyna się od narodzin
tylko od pierwszego zdziwienia
że ręka należy do mnie
a ból potrafi zostać

byłem mały
czyli cały świat mieścił się na dłoni
i jeszcze nie wiedziałem
jak rzeczy znikają bez śladu

podwórko było teorią wszystkiego
każda rysa udawała mapę
a radość z nowego dnia
czyniła ze mnie odkrywcę

dorośli mówili językiem
który często był obcy
sens trafiał się przypadkiem
milczenie było regułą

zapachy wracają bez pytania
zatrzymują mnie w progu
gdzie czas krąży
cierpliwie
aż słabnę

ciało nie było problemem
raczej dowodem
że można biec
upadać
i wstawać
bez tłumaczeń

pierwsze ciche pęknięcie
nie zostało nazwane
później przyszło zrozumienie
nie wszystko da się cofnąć
wiedza smakuje siniakami

dzieciństwo nie znika
zmienia adres
pojawia się w głosie
który nagle nie słucha
w odruchu wiary
szybszej niż myśl

jest we mnie nadal
nie jako wspomnienie
raczej brak czegoś prostego
niczym oddech
zanim nauczyłem się
go pilnować

czasem kiedy wszystko pęka
wracam tam na chwilę
nie po ratunek
tylko pewność
że byłem kimś
zanim stałem się sobą

Kategorie
Post

strona światła

m:
tu wszystko ma krawędzie
schody ściany
noc kończy się o świcie

a:
u mnie nic się nie kończy
rzeczy uczą się innych imion
żeby mnie nie wołać

m:
świeca daje tyle światła
żeby nie zgubić drogi
ani ciebie

a:
u mnie płomień jest pamięcią
tego co nie zdążyło
wydarzyć się między nami

m:
dotykam papieru
jest chłodny
sprawdza się w dłoni
jakby mnie jeszcze znał

a:
papier zatrzymuje mój oddech
kiedy śpię
i nie mam ciała

m:
trzymasz księżyc
jakby był obietnicą

a:
bo ty trzymasz światło
jakby mogło odpowiedzieć
albo zostać

m:
stoimy po przeciwnych stronach obrazu

a:
stoimy w tej samej pustce
i nie mamy gdzie
odwrócić wzroku

m:
boję się że każdy krok
zabierze mi ciebie

a:
obawiam się że bez ruchu
rozpuszczę ślad
po sobie

m:
więc co jest między nami

a:
wąska linia światła
która drży
i jeszcze nie wie
po czyjej jest stronie

między snem a światłem
uczucie
nie przyznaje się do autora

Kategorie
Post

światło zastępcze

nie wchodzę do świątyni
czekam aż ona wejdzie we mnie

cisza klęka pierwsza
ja tylko poprawiam postawę

bóg nie mówi
przesuwa ciężar
z jednej winy na drugą

świeca uczy się gasnąć
na wypadek
gdyby światło było zbędne

znak krzyża robię ostrożnie
jakby to było ciało
a nie gest

na koniec
nic się nie wydarza
i właśnie to uznaję za łaskę

Kategorie
Post

stan po przejściu

nie mówili
że decyzje zostawiają popiół
w kieszeniach
i wciąż się sypią
kiedy ręce są już puste

a jednak coś ciąży
kiedy idę dalej
jakby w środku
ogień nie gasł
tylko trwał w trybie incognito

nie dodali
jak ciało potrafi
iść naprzód
i zapadać jednocześnie

nie rozumieli
że każdy krok
rozjaśnia
i zaciemnia umysł

przytulenie
nie zamyka spraw
przenosi je
na drugą stronę skóry
gdzie nie widać
jak pracuje

odchodzenie
nie odcina
sprawdza
czy płuca pamiętają
brać powietrze
gdy nic już
nie trzyma od środka

teraz wiem
najbardziej boli
nie to co się pali
ale to
co nadal świeci
niczym znak ewakuacyjny
w pustym budynku

Kategorie
Post

trzydzieści pięć

weno
masz dziś trzydzieści pięć lat
to dużo
jak na coś
co oficjalnie nie istnieje

czyli tyle
ile potrzeba
by nie mieć już alibi

nie jesteś nagrodą
ani karą
raczej zdarzeniem
o niepewnej porze

czasem mylisz się
bez skruchy
czasem trafiasz
przypadkiem

pojawiasz się
gdy nikt nie patrzy
i znikasz
gdy zaczyna się wdzięczność

nie pytam
czy przyjdziesz
to byłoby nietaktowne

wystarczy
że od czasu do czasu
sprawdzasz
czy jeszcze umiem
otworzyć zeszyt

Kategorie
Post

list polecony

miłość na odległość
to choroba bez gorączki
leżę zdrowy
a umieram punktualnie

twoje miasto
stoi we mnie jak drzazga
nie widać
a kaleczy oddech

pisz do mnie
nawet kłam
byleby ręka
udawała obecność

nocą liczę kilometry
jak żebra
wszystkie się zgadzają
a serce bije osobno

nie przyjeżdżaj
bo jeszcze się okaże
że bliżej
znaczy gorzej

Kategorie
Post

procedura wspólna

w formularzu brakuje rubryki na drżenie
więc wpisuję kreskę
urzędnik kiwa głową
kreska jest najbardziej wiarygodna

na korytarzu siedzą ludzie z teczkami
każda teczka oddycha
jakby miała w środku coś
czego nie wolno wyjąć

automat do numerków
wydaje dźwięk podobny jak westchnienia
kiedy kolejka posuwa się o jedną osobę
świat nie staje się lepszy
staje się krótszy

pani w okienku mówi spokojnie
że wszystko da się wyjaśnić
tylko nie dzisiaj
dzisiaj wyjaśniamy inne rzeczy

ktoś gubi nazwisko
ktoś znajduje cudze
na podłodze leży kartka
z napisem proszę czekać

czekam więc
aż moje ręce przestaną udawać
że są tylko do trzymania dokumentów

na końcu oddają mi pieczątkę
jeszcze ciepłą
jakby była przez chwilę
czyimś sercem