Kategorie
Post

jeremy

W hołdzie:
Jeremy Wade Delle zmarł 8 stycznia 1991 roku.
Miał 15 lat.

to nie cisza go zabiła
tylko słowa
jeremiasz
powtarzane codziennie
aż przestały brzmieć

śmiech
który zawsze wiedział
kiedy uderzyć
i gdzie najbardziej boli

wytykanie palcem
ma krótkie zdania
łatwe do zapamiętania
trudne do zapomnienia

mówili
że to żarty
że przesadza
że każdy tak ma

a on nosił to w sobie
jak kamienie
zbierane dzień po dniu
bez możliwości odłożenia

to nie krzyczy
to pracuje systematycznie
jak młotek
który nie musi się spieszyć

najpierw zabiera głos
potem miejsce
powietrze

aż zostaje tylko decyzja
która nie powinna należeć
do dziecka

i wszyscy pytają
jak to się mogło stać

tak jakby
nie słyszeli
siebie

Kategorie
Post

między teraz a było

czas rusza
bez rozpędu
bez pamięci

to nie bieg po złoto
raczej ślizg
po tafli
która pęka
sekundę po kroku

nie proś poranka
by uniósł południe
każdy wiek ma własny ciężar
i błędy

wtedy
były jedynym wyjściem

dwadzieścia lat
to ogień
nie do ugaszenia

pięćdziesiąt
to popiół
z którego stawia się
dom

żal przyjdzie
usiądzie obok
bez zaproszenia
i zacznie liczyć
skrzyżowania

ale nie było innej drogi
tamten
szedł bez planu
i nie winię go

życie nie czeka
ono dzieje się
by potem gasnąć
między teraz
a było

więc korzystam
z nietrafionych wyborów
piję te chwile
jak ostatni sakrament

bo tylko one
naprawdę
należały do mnie

Kategorie
Post

synteza polimeru

nie narodziłeś się
zostałeś wytrącony z roztworu
przypadkowy osad
na dnie niedzieli

w twoim krwiobiegu
pływają drobinki brokatu
i szczątki rachunków
których nie da się reklamować
u źródła

ewolucja to tylko literówka w kodzie
kopiuj wklej
ze zmęczeniem materiału
aż z boga zostaje
tylko szum
w pustym porcie usb

twoje neurony to kable
bez wiedzy
co przesyłają
może rozpacz
a może tylko
spadek napięcia
w sieci osiedlowej

nie szukaj sensu w historii
sens to nadmiarowa fałda na jelicie
atawizm
ból przy głębszym wdechu
jesteśmy tylko przejściową formą
magazynowania węgla
krótkim błyskiem
między dwiema ciemnościami
który nawet nie zostawia cienia
na asfalcie

przyszłość nie ma zapachu
to sterylna poczekalnia
gdzie boty uczą się płakać
żebyśmy nie czuli się
tacy obcy
w świecie
wypluwającym nas
jako błąd systemowy

stoisz na krawędzi chodnika
i czujesz
jak rozpada się
wiązanie wodorowe

to nie jest koniec świata
to tylko
zmiana stanu skupienia

Kategorie
Post

granica

staliśmy na peronie
zimno stało z nami

pociąg spóźniał się
o epokę

jabłko pękło w zębach
sok spływał po brodzie
powoli i lepko

między dymem a zaspą
powietrze się zająknęło

każdy zobaczył swój ocean

wrócił konduktor
i policzył nam palce

Kategorie
Post

Dziewiąty krąg (ballada)

Na skraju lasu stała kaplica,
bez krzyża i bez drzwi.
Ludzie omijali ją nocą,
jakby wiedzieli więcej, niż chcą.

Tam pasł bydło Maciej,
co śmiał się z cudzych łez.
Mówił:
— Bóg nie chodzi po błocie,
a sumienie to strach dla biednych.

Raz, gdy burza przyszła od wschodu,
a niebo pękło jak glina,
zobaczył w lesie dziewczynę,
jasną,
jakby świat jej nie pamiętał.

— Pomóż — powiedziała. —
Zgubiłam drogę i imię.

Maciej zaśmiał się głośno:
— Każdy coś gubi.
Nie każdy szuka.

Wtedy wiatr ustał,
drzewa pochyliły karki,
a kaplica jęknęła jak zwierzę.

— Macieju — powiedział las.
— Macieju — odpowiedziała ziemia.
— Dziewięć kręgów ma pamięć.
Ostatni — dla kpin.

Rano znaleźli go przy kaplicy,
z ustami pełnymi popiołu
i oczami,
które nie chciały się zamknąć.

A dziewczyna wróciła do lasu,
zabrała imię.
Zostawiła ciszę.

Od tamtej pory mówią starzy,
że kto szydzi z cudzej prośby,
ten modli się później
bez słów.

Kategorie
Post

konkurencja dodatkowa

zima została dostarczona na czas
w odpowiednich ilościach

śnieg leży
tam gdzie ma leżeć
niczego nie improwizuje

człowiek ślizga się po perfekcji
udając że to natura

ktoś wygrywa o jedną setną
czyli o mrugnięcie świata

ktoś przegrywa
czyli wraca
z tym samym ciałem
ale bez imienia w nagłówku

medal błyszczy
jakby wiedział
że zaraz stanie się przeszły

komentator mówi o heroizmie
góra milczy
bo widziała już lepsze wersje

ogień pali się
niepotrzebnie
ale zgodnie z tradycją

a śnieg
pozostaje na miejscu
jako dowód
że równość
najlepiej wychodzi
na papierze

Kategorie
Post

sprawozdanie lutowe

w rubryce straty
kilka złudzeń
o własnej niezależności
parę wieczorów
spędzonych na dumnym milczeniu
i przekonanie
że serce to tylko mięsień
od powtarzalnej roboty

w rubryce zyski
sprawa mętna
bo jak wpisać do tabeli
to nagłe pęknięcie
kiedy w połowie zdania o pogodzie
już wiem
że patrzysz w tę samą stronę

czternasty lutego
to data jak każda inna
ziemia kręci się dalej
nie licząc cukru w ustach
ani papierowych wyznań
które jutro staną się makulaturą

a jednak
wbrew logice
wybieram ruch
w stronę twojej filiżanki
w stronę twoich butów
zostawionych w przedpokoju

to nie jest poryw
z materiału na epos
nikt nie zrobi z tego filmu
z drogą muzyką

ot dwoje ludzi
którzy w środku chaosu
postanowili sobie
nie przeszkadzać
w byciu szczęśliwym

wybacz brak patosu
w balonowym świecie
pełnym helu

zostań jeszcze na chwilę
jest jedyną rewolucją
na jaką mnie stać

Kategorie
Post

linia oddalenia

odeszłaś
z walizką lżejszą
niż to
co we mnie zostało

drzwi zatrzasnęły się
nieodwołalnie
jak kropka
postawiona w środku zdania

potem zacząłem znikać
nie od razu
raczej przez nieszczelności
stawałem się przezroczysty
dla mebli i luster

odejmowałem się od siebie
z każdym gestem
żeby nie było widać
nikt nie zauważył
że brakuje mi słów do pary

zostawiłem myśli
w połowie drogi
niech idą same
skoro ja przestałem
mieścić się w ciele

zanikanie ma dwa kierunki
jeden — gdy ktoś wychodzi
drugi — gdy zostajesz
i nie jesteś już
własną całością

teraz idę dalej
jeszcze w kawałkach
ale pewny
że nie mam
do czego wracać

Kategorie
Post

***

Mówić głupoty to nie wstyd
uparcie być mądrym
to zniewaga.

Kategorie
Post

notatki z cudzego miasta

wstaje świt
szary i chłodny
jak cynowy talerz

na parkingach stygną silniki
małe piece niepewnej ery

wszyscy jeszcze śpią
oprócz gołębi
i strażników nocnych zmian

patrzę na pęknięcie w tynku starej kamienicy
przypomina deltę rzeki
której nie ma na mapach

w szczelinie między cegłą a wapnem
można by schować
całą wiedzę o minionym lecie
gdyby istniał język
wystarczająco cichy

cierpliwość przedmiotów jest zdumiewająca
krzesło
porzucona gazeta
niedopity napój

trwają w bezruchu
podczas gdy my biegniemy do terminali
gubiąc po drodze
drobne monety
i ważne daty

czasem jednak
chwile nagłe i gęste
kurz w smudze poranka
układa się w pismo

nie umiemy go odczytać
ale czujemy na karku
jego palący ciężar

wtedy wszystko wydaje się wybaczone
pośpiech
brak tchu
i to
że zawsze jesteśmy
tylko przejazdem