Kategorie
Post

przepis na istnienie

należy rano włożyć ciało
to które wisi w szafie od lat

sprawdzić czy wszystkie szwy trzymają
czy serce nie przecieka przez guziki

wyjść na ulicę
udawać że chodnik jest pewny
że każdy krok ma sens

jeśli ktoś spyta o imię
powiedzieć pierwsze z brzegu
prawdziwe już dawno się starło

w pracy — nie myśleć o śmierci
przy obiedzie — nie myśleć o miłości
przed snem — nie myśleć o niczym

zdjąć ciało wieczorem
powiesić starannie
niech jutro jeszcze się przyda

i nigdy nie zaglądać do środka
tam gdzie miękko
tam gdzie się jeszcze coś rusza

Kategorie
Post

bez tytułu

ojciec pluje słowem
jak w szybę
i łzawię

jestem artystą mówi
śmiech staje mu ością w gardle
eee pierdoły

a ja
siedzę po szyję w tym śmiechu
w kleju nie do zmycia

papier nie parzy
krew nie pyta o zgodę

piszę
bo inaczej zamilknę
a wtedy pokonam siebie

on ma ręce do młotka
ja mam ręce do słów

żadnych mostów nie zbudujemy

Kategorie
Post

ostatni

to mój ostatni wiersz
więcej nie będę się tłumaczył
dlaczego piszę

nie umiem być kulą
nie umiem być tarczą
a każda litera
krwawi pod skórą

hejt nie krzyczy
sączy się cicho
jak wilgoć w ścianie
aż wszystko gnije od środka

nigdy nie prosiłem o oklaski
chciałem tylko
żeby ktoś przeczytał
i nie splunął

chciałem tylko
mieć prawo do słabości
zwykłej niewyśmianej

ale każdy wers
wraca do mnie jak kamień
z podpisem „żałosne”

więc to mój ostatni wiersz
nie z braku słów
ale z braku powietrza
które można wypuścić bez winy

i jeśli kiedyś zapytasz
dlaczego zamilkłem
przyłóż dłoń
do białej kartki

może poczujesz tętno
tato
już nieobecne

Kategorie
Post

poroniłem siebie

nie przyszedłem na świat –
wyszedłem bokiem z własnego snu

matka mówiła: bądź
więc próbowałem z gwoździ, skóry i lęku

ale wszystko było zbyt kruche
nawet krzyk nie dał się urodzić

teraz siedzę
w ciemności bez ścian
poparzony światłem poranka

Kategorie
Post

Zamaskowani

Nigdy nie było spokojnej rozmowy
jedynie oddech wczorajszej gorzały
i twoje kocham jak sen mroczny
obdarte uda brutalnie znaczy

Zamykam oczy i błagam półszeptem
moja modlitwa codzienne wołanie
nikt jej nie słyszy — tutaj jestem
– powtórzę głośniej ostatnie amen

Nie mogę zasnąć budzą się demony
o ludzkich twarzach kręcące głowami
powtórzę pacierz- może spojrzy
choć jeden człowiek kiedy zło trawi

Kategorie
Post

szklana gablota

mówisz
że pachnę jak skóra starej książki
i to cię kręci
więc rozkładam się na stronie tytułowej
z przodu – kilka wierszy o czułości
z tyłu – reklama trucizny i ostrzeżenie przed dymem

bierzesz mnie do ust
jak cytat z wywiadu rzeki
ale ja nie jestem metaforą
ani westchnieniem po kropce

zbieram
wszystko co nas zdradza
kawałek paznokcia
spięcie języka przy „kocham”
tę sekundę ciszy
gdy nie wiesz kim jestem
więc wpisuję cię w dekalog

i wsuwam za szybę
obok innych

niech się uczą
jak to jest
być
złapanym

nie przez ciało
lecz przez zdanie bez przecinka

Kategorie
Post

modlitwa do tej co zabiła

urodziła mnie między zlewem a piątą rano
z mlekiem kwaśnym od cudzych snów
w ustach miała śrubki
z których składała słowo „kocham”

jej ciało było wykresem strat
każda blizna miała moje imię
a ja dorastałem w cieniu
jak broń ukryta w szufladzie

matka nie mówiła: żyj
mówiła: nie płacz, bo usłyszą
nie bój się, bo przyjdą
nie krzycz, bo zostaniesz

przyszywała mi dzień do skóry
żebym nie spadł
jak jej nadzieje

gdy odchodziłem –
nie całowała
tylko spluwała w ziemię
żeby mnie oddać czystego

i tylko raz
złamała głos
jak zapałkę:

ty i tak umrzesz pierwszy

Kategorie
Post

bez świadków

przy czwartym zgubieniu kluczy
zrozumiałem co znaczy
memento mori
bo wszystko się kończy
od środka
między drugim a trzecim żebrem

na balkonie leżał widelec
wskazywał niebo
albo sąsiadkę z naprzeciwka
która suszyła majtki
jakby to był manifest

w telewizji znów wojna
bez generałów
z napisami przypominającymi
ulotki leków
i muzyką
która nigdy nie wybrzmi do końca

dziecko ułożyło klocki w krzyż
nie pytając o sens
przykryło go swetrem
i powiedziało
że to domek dla tych
którzy już nie wrócą

a potem przyszła cisza
taka
co się nie odbija

Kategorie
Post

przypadek rozważa możliwość

mogłem być kamieniem
ale wybrano mi skórę
która się marszczy od myśli

mogłem być drzewem
ale dano mi nogi
choć nie wiedzą dokąd idą

mogłem być nikim
a jestem –
w kalendarzu
w kolejce
na liście do usunięcia z listy

świat mnie nie planował
to widać po dłoniach
zbyt wąskich na objęcie sensu

i po snach –
niezamówionych
pełnych ludzi nieznanych
ale musiałem ich kochać
choćby przez chwilę

życie –
tymczasowy przydział
do oddychania

a mimo to
wczoraj pogłaskałem psa
jakby wszystko miało znaczenie

Kategorie
Post

W kolejce do nieba

Stali jak zwykle –
w ciszy, której nikt nie nazwał modlitwą.
Jedni z rękami w kieszeniach
inni ze wzrokiem wbitym w podeszwy.

Niektórzy próbowali zagadać.
O pogodzie
o tym, że chyba dziś szybciej idzie
albo nie tak wyobrażali sobie niebo.

Ktoś zapytał, czy to na pewno tu.
Ktoś inny, czy można wrócić
ale bez odpowiedzi –
kolejka przesuwała się powoli.

Z góry nie spadał żaden głos.
Żadna harfa
żadne „oto twoje czyny”.
Tylko kurz na butach
i uczucie, że się zapomniało dowód.

A jednak czekali.
Numerki w dłoniach jak talizmany
nikt nie narzekał
jakby w tej kolejce
nie było nikogo pierwszego
ani ostatniego.