Drzwi zamknęły się za nim z dźwiękiem złamanego dzwonu. W środku pachniało starymi aktami i wilgocią. Na ścianie wyblakły napis głosił: „Ruch zastępuje cel”. Schody wiły się w górę jak skorupa ślimaka.
Strażnik miał twarz z klepsydry. Piasek w jego oczach płynął w górę.
– Dlaczego nie ma numerów pięter?
– Bo każde jest jednocześnie pierwszym i ostatnim – odparł, wskazując na płaszcz uszyty z map bez nazw.
Piętro 7
Kobieta w sukni z gazetowych nekrologów karmiła gołębia strzępami paszportu. Jej twarz przypominała fotografie sprzed lat – na wpół rozmazana, na wpół zatarta przez czas.
– Szukam Rady – powiedział.
– Rada? Oni zawsze są o poziom wyżej, albo niżej. Zależy, czy liczysz w snach, czy na jawie – szepnęła, wsuwając mu do kieszeni klucz z wosku.
Gdy ruszył dalej, za plecami usłyszał trzepot skrzydeł. Gołąb, którego karmiła, wzbił się w powietrze, lecz zamiast lecieć, unosił się nieruchomo, jakby zawisł między dwiema stronami rzeczywistości.
Piętro 32
Korytarz był pusty, poza rzędem drzwi. Każde miało inny kolor, ale żadna klamka nie działała. Z sufitu zwisała żarówka, ale zamiast światła rzucała cień. W końcu korytarza siedział człowiek w szarej marynarce, układając karty na podłodze.
– Do kogo pan idzie? – zapytał, nie podnosząc wzroku.
– Do Rady.
– Zła karta. – Mężczyzna wskazał na stosik. – Spróbuj jeszcze raz.
Na podłodze leżały dziesiątki kart, ale żadna nie miała obrazka. Odwrócił jedną – była czysta. Odwrócił drugą – to samo. Trzecia zdawała się mieć wypukłość, jakby pod powierzchnią znajdował się ukryty znak, ale gdy przejechał po niej palcem, okazała się gładka.
Piętro 404
Chłopiec w mundurku rysował kredą drzwi na podłodze. Obok stał dzban z wodą, która parowała, zanim dotknęła ziemi.
– To skrót – wyjaśnił.
– Dokąd prowadzi?
– Tam, gdzie każdy skrót jest długi na wieczność.
Chłopiec podniósł wzrok i dorysował obok drzwi małe okno.
– A to?
– Widok na wyjście – odparł chłopiec, a potem zdmuchnął rysunek, który rozpadł się na drobny pył.
Piętro Zwierciadeł
W odbiciu zobaczył Strażnika z klepsydrą. Piasek w jego oczach płynął teraz w dół.
– Czas to tylko kierunek – szepnęło szkło.
Gdy zrobił krok w stronę lustra, tafla zamigotała i pociemniała, jakby nie odbijała go już, lecz kogoś innego.
Sala Rady
Postacie bez ust szeptały jednocześnie we wszystkich językach świata. Gdy otworzył usta, usłyszał własne słowa wracające jako pytanie:
– Kim jesteś?
Zamiast odpowiedzi, podano mu kamień z wygrawerowanym znakiem zapytania.
W rogu sali stał zwykły, drewniany zegar. Wskazówki nie drżały, czas nie płynął. Przez chwilę wydawało mu się, że usłyszał tykanie, ale nie był pewien, czy to nie tylko puls w jego skroniach.
Szczyt Wieży
Szczyt okazał się piwnicą. Starzec żuł jabłko z papieru.
– Gdzie Rada?
– Zjadła własny regulamin. Zostawiła to dla ciebie.
W kopercie była kartka: „Proszę czekać. Czekanie jest dowodem”.
Zejście
Na piętrze 7 kobieta zamieniła się w stos popiołu. Chłopiec 404 rysował teraz klatkę. Mężczyzna od kart odwrócił ostatnią i schował talię do kieszeni. Wsunął mu w dłoń asa pik zamiast klucza.
– To jedyna prawda, która nie istnieje.
Strażnik unosił się w powietrzu, a piasek w oczach stał się czarny.
Na piętrze Zwierciadeł lustra były puste.
Gdy wyszedł, klucz z wosku stopił się w dłoni. Na murze pojawił się nowy napis: „Jesteś tym, który szuka”.
Za plecami usłyszał trzask zamykanych drzwi. Wieża zniknęła.
Został tylko ślad w kształcie twarzy.