Kategorie
Post

Mądrości wujka Staszka

wujek Staszek mawiał
na kaca najlepszy rosół
albo druga flaszka –
ciśnienie ważne z rana

twierdził też
że kobiety są jak pogoda
nie przewidzisz zawczasu
czy po burzy wzejdzie tęcza

przekonywał mnie uparcie
że na wsi czas płynie wolniej
gdyż wskazówki
muszą omijać kałuże

gdy raz zapytałem
czy warto się żenić
odparł –
jak ci smutno samemu
to kup psa
mniej gada a kocha bardziej

Kategorie
Post

obraz z pamięci

nigdy nie widziałem twarzy
jednak wiem że miała oczy
zawsze lekko zaskoczone

mówiła niewiele
więc przypisuję jej słowa
których nigdy nie wypowiedziała

dłonie pewnie dotykały
rzeczy zwyczajnych
klamek książek
chłodnych szyb w pociągu

czy myślała o mnie
nie wiem
ale jeśli tak
to tylko przez chwilę

tyle wystarczy
aby zapamiętać kogoś
na całe życie

Kategorie
Post

puste słowa

nie pytaj czy lubię deszcz
bo i tak złapie mnie bez parasola
nie pytaj czy mam plany
bo częściej niż ja zmieniają adres

nie pytaj co u mnie
bo skłamię że wszystko jak zwykle
nie pytaj czy tęsknię
bo nie wiem czy jeszcze chcę

usiedliśmy naprzeciw siebie
kawiarnia pachniała cynamonem
a rozmowa – niczym
jakbyśmy już wszystko powiedzieli
choć nigdy siebie nie słuchali

Kategorie
Post

Na kreskę

Zmęczony Władek kiwał głową nad kuflem.
Mówił że miał dwadzieścia lat
dziewczynę pachnącą bzem w maju-
dzisiaj sześćdziesiątkę i piwo na kreskę.

Za oknem deszcz układał pacierze.
Na rynku staruszki sprzedawały czereśnie
każda z pestek pamiętała inne lato.
Gołębie wyjadały resztki dnia
jakby był okruchem chleba.

Powiem ci coś – szepnął –
Człowiek całe życie uczy się chodzić
a na końcu i tak wraca na kolanach.

Pociągnął ostatni łyk
a cisza wyrównała rachunek.

Kategorie
Post

Pod wiejską chmurą

Stary Franciszek siedzi na progu stodoły
pali tanie papierosy i liczy chmury
każda ma inny kształt
ale żadna nie przypomina młodości.

Kiedyś krowy wracały same
a człowiek nie musiał tyle myśleć
o podatkach lekarzach –
nogi już nie niosą jak dawniej.

Sąsiad zza płotu znowu krzyczy
ale wiatr gubi słowa między jabłoniami.
Machnął tylko ręką z rezygnacją
czasem lepiej nie słyszeć za dużo.

W końcu wstaje strzepuje popiół
patrzy jak bocian klapie skrzydłami
i mruczy do siebie:
Może jeszcze wróci…

Kategorie
Post

księga wejść i wyjść

na klatce schodowej wisi kartka
wczoraj zmarła sąsiadka z trzeciego

dopisano długopisem miała kota
czy możesz się nim zająć

obok ogłoszenie o sprzedaży lodówki
z dopiskiem pilne

na dole leży rozerwany rachunek za prąd
ktoś kopnął ale nie podniósł

drzwi do piwnicy są uchylone

Kategorie
Post

prośba o ciszę

panie który siedzisz w świetle
i w cieniu schodzisz po stopniach
wyciągam ręce nie po znak
lecz po ciszę

nie chcę cudów składających się z liczb
aniołów mierzących znaki w brewiarzu
zostaw mi tylko przestrzeń
do wypełnienia milczeniem

niech gwiazdy nie błagają uwagi
niech drzewa nie proszą łaski wiatrem
pozwól by wszystko było
po prostu zwykłe
jak myśli w rzece jordanu

nie zmazuj śladów prowadzących w tył
niech w cieniu przędzie miejsce
na przeszłość całą i wstecz
w złożony krzyż
duch miejsca szepcze

Kategorie
Post

Ciężar nieba

Rzuciłem w niebo kamyk –
Bóg złapał go w locie
schował do kieszeni
gdzie dźwięk psalmu gaśnie.

W oknie koszula drży
pusta jak okno bez światła.
Noc wciska w nią ciało
ale nie w moje.

Wino krzepnie w szklance
strup bez krwi i winy.
Dziś znów nie umrę –
Śmierć ma skamieniałą twarz.

Poświata latarni błyszczy
na twardej ziemi niczym szkło.
Położył się bezdomny pies
o wszystkich moich imionach.

Kategorie
Post

poranna symfonia

piekarz otwiera drzwi świt pachnie chlebem
para z bochenków unosi się jak welon
słońce przecieka złotą nitką
między płytami chodnika

dziecko na trzepaku kreśli ósemki
wiatr kruszy śmiech na ćwiartki
kot przemyka pod płotem
gubiąc niespełnione obietnice

w budce z gazetami mężczyzna
składa żurawie z nagłówków
skrzydła z niedomkniętych pytań
osiadają na dłoniach

w kałuży odbija się niebo —
szklany talerz pełen błękitu
lekki ruch marszczy taflę
światło ślizga się po wodzie

starsza pani niesie w siatce
pomidory czerwone jak światło stopu
życie mruga na zielono
lecz czasem zamiera w żółtym westchnieniu

jakby nie wiedziało – iść czy czekać

Kategorie
Post

Stany skupienia

Jesteś rtęcią w moich żyłach po północy:
ciekłym srebrem
które pyta
czy światło jest raną
czy blizną na ciemności?

W gardle mam piasek
z zegarów słonecznych –
połknąłem czas
i teraz trawię
kręgi na wodzie.

Twoje milczenie
to próżnia
w której krystalizuję się
na nowo:
diament
złożony z pytań
bez krawędzi.

Wiatr przewraca stronę w płomiennej księdze
cień pisze komentarz kursywą z dymu.

Czy widzisz jak nasze oddechy
wirują w szklanych kolbach?
Miesza się w nich złote pragnienie
z ołowianym strachem –
alchemiczny chór
śpiewający „noli me tangere” *
do ścian laboratoryjnej ciszy.

*nie dotykaj mnie! – Ewangelia (J 20,17)