Kategorie
Post

Grzegorz, ten bez pomników

„Człowiek jest wielki, gdy potrafi być skromny
i pokorny wobec innych”.
– Albert Schweitzer

piszę teraz jak przystało
na kartce kłującej bardziej niż ołówek
gdzie słowa nie składają się wcale

Ty uczyłeś jak wywracać
na drugą stronę
przecinki i robić przerwę
by oddechu nie zgubić
w milczeniu, średniówce i w klęsce

jak wypłukać banał
nim zapcha gardło
jak schować pretensję w nawias
gdy cisza rośnie na wietrze

dziękuję powtórzę
gdyż w przerwie po Tobie
wciąż odnajduję
że jesteś

Kategorie
Post

ctrl+shift+esc

trwa wyłączanie procesów
niebo ciemnieje w uśpieniu
wiatr zamyka ostatnie okna
ludzie jak pliki na dysku
zostają bez opcji przywracania

słońce nie wstaje z trybu awaryjnego
market pusty, system padł
jednym kliknięciem boga

w powietrzu zapach spalonego czasu
pikselowy szum tworzy cloud sapiens

bez opcji wymiany pamięci

Kategorie
Post

POŚRÓD MELODII NATURALNYCH

promienny świt w dolinie
letnim słońcem wstaje nad stawem
wiruje w wodzie jak złote wstążki

pająki tkają sieci z porannej rosy
żurawie powabnie stąpają przy brzegu
szukają skarbów ukrytych w trawie

LIPIEC

mżawką niesie woń świeżych ziół
w oddali nawoływania
gospodarzy w zgrzebnych kapeluszach
od świtu sierpami rżną zboże
i pakują dary ziemi
do obdrapanych czerwienią wozów

PRZYSZŁOŚĆ PRZYNIESIE

w sadzie lśniące jabłka jak rubiny
czekają na małe dłonie spragnione zbiorów

zapach chleba wypełnia sień
jak ciepłe objęcia matki
kwaskowomaślanym urokiem

gospodynie w białych chustach mieszają z uśmiechem
codzienne troski w garncach
spluwając trzykrotnie przez lewe ramię

NA KRAŃCU POLA

stara pszenica składa pokłon
przygnieciona przez wiatr
powiew dziecięcych uśmiechów
przeszył gałęzie

tańczą zmysły w objęciach wspomnień
przeszłość splata się z przyszłością
tworząc obrazy z dzieciństwa

spływają po zmarszczkach łzy
na zamglone powidoki

W SERCU NATURY ODNAJDUJĘ DOM

Kategorie
Post

skalpel

wycinasz siebie z reklamowego baneru
doklejasz uśmiech
tak wygląda szczęście
odmierzone w sekundach retuszu

codziennie lustro sprawdza
czy jeszcze mieścisz się w ramę
za chwilę wypuszczą nowy model

pod różem chowasz pęknięcia
jakby rysy były tylko cieniem
ciało szkicowane naprędce

bez oporu poddajesz się naprawie
iluzje znikają w dłoniach
nie pytasz czy coś zostanie
przecież to kosmetyczny ból

resztki myśli w folii bąbelkowej
czekają na kolejną instrukcję
gasną światła na scenie
zbierasz okruchy w milczeniu

Kategorie
Post

podatek od nadziei

rano budzisz się w długu
oddech liczysz jak resztę po snach
każda decyzja stemplowana w plecy

myśl to ułamek procenta

zegar tyka na kredyt
minuty pożyczone w ciszy
sekundy wyparowują w pustce
odsetki od marzeń rosną
nikt nie wycenia wartości czasu

przyszłość to towar z wyprzedaży
kup teraz zapłać potem
później wycofana z obiegu
niewykorzystana rzecz

za oknem szeptane iluzje
serce głuche na promocje nadziei
w ofercie tylko echo
bez prawa zwrotu ani wymiany
Kategorie
Post

Msza niedopowiedziana

„Kiedy wybucha wojna, prawda jest jej pierwszą ofiarą”.
– Hiram Johnson.

Na początku było Słowo mówisz
Gdy nasze myśli zderzyły się o północy
Szukając sensu w cichej liturgii
Znak krzyża to cień minionych lat

Święta cierpliwości szepczesz
Odmierzając pacierze stukaniem w ścianę
Liczę każdy twój oddech jak psalm
Którego melodię zaciera tryb incognito

Chodźmy czas na komunię dodajesz
Lecz zamiast opłatka kruszymy fragmenty
Niewypowiedzianych słów
Nigdy nie doczekały się przebaczenia

Niech zstąpi Duch Twój rzucasz
Gdy gaśnie światło a nasze cienie
Zlewają się z kadzidłem wspomnień
Dymem unoszącym zapomniane modlitwy

Czekamy jak krzyże wzdłuż pustej drogi
Na żałobników sypiących głowy popiołem
Łzawice kolebiące ciała przed kamerami
Nim spadnie z nieba śmiertelny ogień

Kategorie
Post

oddech nieba

deszcz zjawił się cicho
nie wypatrywał miejsca w gazetach
ani w prognozach telewizyjnych
krople spłynęły po parapetach znając
wszystkie imiona domów
tajemnice ulic

ludzie unoszą kołnierze
kryją głowy przed wilgotnym chłodem
to tylko woda
szuka drogi
na skórze
na liściach i chodnikach
nigdy nie prosi o uwagę
ale każdy czuje jej dotyk

czy jest winna
że ziemia oddycha głębiej
że niebo schodzi niżej
w szklance herbaty odbija chmury
i przez chwilę
wszystko staje się prostsze
jakby zanurzone w przezroczystości

zniknie jak wszystkie pytania
ślady ciepłych oddechów
tańczących wśród nocnych cieni

Kategorie
Post

konstrukcja czasu

czas to szwajcarski zegarek
dokładny bez sentymentów

dzisiaj patrzymy na godziny
które zlewają się w dni
a dni w miesiące

zegar w wieczornym świetle
wydaje się zawsze spóźniony
jak nasze ambicje

pamiętamy chwile
te słodkie zdjęcia
w zakurzonym albumie

czas przecina nas
jak ostrze przez papier
a my tkwimy wciąż w miejscu
czekając na coś
co już dawno minęło

Kategorie
Post

wspomnienia

tak wiele zależy od róży
czy w doniczce
w ogrodzie
zakwitnie z tym samym spokojem

pachnie nutą troskliwą
gdy nikt nie wierzy w miłość
która zmierza donikąd

zawsze spoglądam
co kryje pod płatkami
nie zna tajemnic
choć czas jest jej znany

zerwana wciąż płacze
i niesie wspomnienia
nie chcę ich słyszeć
nie chcę ich teraz

Kategorie
Post

Echo letnich dni (akrostych)

U kresu dnia cienie kładą się dłużej,
Słońce znika, nie prosząc o oklaski,
Coś się kończy – ale jak to nazwać?
Horyzont staje się cienką nitką.
Yzop nie pachnie już tak mocno,
Łąka powoli wyzbywa się kolorów.
Każdy liść spadając, coś mówi,
Umiera w ciszy, nie łaknąc uwagi.

Lecz serce pamięta ciepło,
A w nim tkwi obietnica –
Te chwile miłości znów wrócą,
Ale nie dziś, nie teraz, nie tak samo.