Widzę puste oczy,
jak lalki guziki,
zaszły łzami prośby,
giną we mgle winni.
Krzyki gdzieś odeszły,
cisza spokój niesie,
płaczą blaskiem perły,
ojciec głaszcze serce.
Czasem myśli rodzą,
tak smutne pytanie,
czemu miłość kończą,
dziecka sny na jawie.