Kategorie
Post

Ukryta nadzieja za podbitym okiem

Ponownie rozbijane butelki,
niewielka iskierka tonie,
siedzę cicho nie wiedząc z kim,
miłosny ogarnę płomień.

Łagodnie szepczesz do ucha,
nie bój się, idź za płomieniem,
obawiam się i pragnę słuchać,
pożegnać wieczne cierpienie.

Olbrzymi strach przed katem,
może cicho jednak przysiądę,
szkło z rozbijanych butelek,
przebija resztki wspomnień.

Budzisz we mnie nadzieję,
odchodzi przerażenie miły,
ryzyko wielkim pragnieniem,
miłość marzeniem prawdziwym.

Przytulasz moje marzenia,
nigdy ich nie poznałam,
podążaj za mną do końca,
nadziejo — duszy i ciała.

Od autora:
Dla wszystkich kobiet żyjących w grozie,
tęcza powstanie po deszczu wspomnień.

Kategorie
Post

Galaktyczny zalotnik (strofa saficka mniejsza, 3×11+ 5 zgłosek)

Pragnąłem tylko odrobinę ciepła,
ustami złapać kawałeczek wdzięku,
czerwieni powab, aromatu nieba,
przyjrzeć się pięknu.

Dotykiem tęczy, aksamitem ciała,
podążam dalej rozpalony ogniem,
powracam niczym rozniecona pustka,
dusza niech spłonie.

Zależny ciągle, zaplątany tańcem,
kierunek jeden, przyciąganie słońca,
przerażasz zawsze uwielbieniem płonę,
stale pożądam.

Odżywam nagle, wypatrując ciebie,
złączeni pieśnią jednolitych cieni,
powtarzasz zawsze pocałunkiem pięknie,
powrócisz kiedyś.

Pożądam teraz ognistego serca,
umieram czarny, ociemniały konam,
zaplećmy żądze, zalotników skrzydła,
przyjmij w ramiona.

zdj.pixabay.com

Kategorie
Post

Pomyłka młodości

Tak wysoko, choć śpi spokojnie,
nasze pierwsze pragnienie.

– W górach byliśmy, pamiętasz?
– Żartujesz chyba przecież.

Pamiętam uroczego kochanka,
bajecznie błagał o rękę.

Ostatni raz miłość wyznałeś,
później powtarzałeś nie będę.

Morzem alkoholu dni obliczasz,
zaklinasz, że już nie będziesz.

Pamiątka- tak to nazywasz,
miała duszę i serce.

Wyrwali z blejtramu obraz,
miłość, nadzieję i wnętrze.

Wzlatuje na chmurce pierzastej,
opada deszczem westchnień.

Ty mnie do tego zmusiłeś,
wmówiłeś, będzie lepiej.

Ja zatracona wierzyłam,
odejdź- już nigdy więcej.

zdj.pixabay.com

Kategorie
Post

Czerw nie człek (brachykolon, akrostych)

Wrzask bomb, nie szept
krzyk wciąż tak rósł
Ust śpiew, drwin łez
Ryk wasz wciąż niósł
Wiatr, proch, krwi gruz

Płacz! Świat ma wzrok?
Ujdź na szczyt zgliszcz
Tam gwałt, płacz, mrok
Iść wprost, ląd lśni?
Nam wszak znów bić
Aj! Mord co krok!

Im rżnąć, nas kraść
Dom jest tu nasz
Ich tam, już dość

Noc, wstrząs- pan car
Ach! Jak pies, gad

Czyż pchły pod sąd
Hen- lud swój pchasz
Ul gnid, miast pszczół
Jest żyw — psi król

Kategorie
Post

Pragnienia Marcina

Szeptem motyla podążasz,
po płatkach ciepłej lawendy,
wabiący zapach odkrywasz,
muskasz dotykiem ponętnym.

Skrzydła różane odchylasz,
płatki dopieszczam rozkosznie,
kochanków ciepła muzyka,
po nutach krąży roztropnie.

Klucz wiolinowy szaleje,
dźwięki miłosne ćwierkają,
kosy zamilkły wzruszeniem,
muzyka dla nich nieznana.

Razem doszliśmy olśnieni,
Morfeusz szepnął ukrycie,
doznałeś cudnej miłości,
czas się obudzić Marcinie.

Kategorie
Post

Mapa miłości

Podążam skrywaną nieznaną doliną,
przez pola pachnące usłane jaśminem,
wzniesienia uśmiechem zdobywam,
niczym drżący gejzer nagle wybucham.

Odkrywam niczym wędrowiec spragniony,
nowe światy, niepoznane wzgórza, doliny.
Uśmiechem przytulasz drżące ciało,
szepczesz cichutko — odkrywasz za mało.

Dotykiem utulasz niczym Afrodyta,
powstaje ponownie, o nic nie pytasz.
Zmierzamy wspólnie ku nowemu światu,
splecione ciała rumieni, łąka pełna kwiatów.

 

zdj. pousterlounge.pl

Kategorie
Post

Uczucie ukryte za szybą

Przez życie z nadzieją podążam,
chociaż ona to wielka dama.
Czasem sercu tylko urąga,
może napisać wielki dramat.

Stoję i spoglądam przez szybę,
codziennie uśmiechem obdarzasz.
Chciałbym obudzić się i krzyczeć,
albo zabrać wprost do ołtarza.

Nie mogę się ruszyć niestety,
jutro znowu cicho zapłaczę.
Ja, zwykły sklepowy manekin,
przeklęty zostałem na zawsze.

„Nieodwzajemniona miłość jest nieskończoną klątwą samotnego serca.”

Christina Westover

Kategorie
Post

Niezauważalne szczęście

Zwykła codzienność, nic nie zauważyli,
zmęczeni trudem, pieluchy zmieniali.
Trochę ubodzy, choć bardzo bogaci,
o szczęściu w domu nigdy nie mówili.

Strudzeni życiem, codzienne problemy,
to była radość, choć nie zauważyli.

Zostały tylko- zdjęcia cudownych lat.
Na górnej półce, pośród jakichś śmieci,
aby obejrzeć, niezmiennie czasu brak.

Dziesiątki razy w złości odchodzili,
jednak do dzisiaj, pozostali razem.
Tacy szczęśliwi, choć nie zauważyli,
gdzie prysły lata? Pozostali sami.

Dzieci wracają, przecież złote gody,
Bóg raczy wiedzieć- kiedy to minęło.

Cudownym trafem- kiedyś się odkryli,
przypadkiem może, napotkali siebie.
To uśmiech losu, że się zauważyli.

Kategorie
Post

obietnica spełniona ostatnim pocałunkiem

obiecałaś mi
spacer po kwiecistej łące
wśród hiacyntów szafirek
ostatni raz
wspólny koncert sikorek i kosów
wysłuchać nim odejdziesz daleko
do innego
pozostawisz obraz swojego piękna
oprawię go ramą niezapomnienia
nie przepraszaj
przecież to nie Twoje przewinienie
tylko moje dyskretne potrzeby
wyglądasz pięknie
pożegnam Cię ostatnim pocałunkiem
powinien już puścić Twoją dłoń
przyjdę jutro
szpitalne łóżko zastałem puste
na pewno gdzieś Cię przeniesiono
inny świat
nadszedł nagłym skowytem serca
spadałem szafirową przestrzenią
witaj Kochanie
Kategorie
Post

radosna lubelska wioska (sielanka idylliczna)

nie przystoi białogłowym użyć mydła
pomyjami ino lekko się obmyją

już mordęgi nadszedł schyłek
czas roboczy zakończony

młodzianie za troczkami czerwonymi biegną
pisk i wrzawa- choć na wiosce jest afera

Janek zbyt do siana Anię ścisnął
skopciło się biedaczysko

Ojcowie przy gorzałce debatują
sama radość- już niedługo weselisko

skrzypki słychać, śpiewy wioskę otulają
czasem bywa mordobicie
gdy ukradkiem lub figlując

pobratymiec

obcą żonę w zadek szczypnie

gwara Lubelszczyzny:

* mordęga- ciężka praca w polu.
– czasem młode kobiety myły się mydłem,
raczej rzadko, ale nie uszy i szyję.
– skopciła się- zaszła w ciążę.