Kategorie
Post

wigilia bez blasku

podobno dziś czas cudów
od rana szuram po kuchni kapciami
liczę ile sekund do kolacji

na stole karp
wygląda jak świadek koronny
milczy z oczami szeroko otwartymi

telewizor śpiewa kolędy
przez ściany słychać sąsiadów
śmieją się głośniej niż zwykle
jakby ktoś obiecał
jutra nie ma

siedzę przy choince
sprawdzam
czy igły są prawdziwe
czy lampki nie migoczą
czy ten rok był łagodny

modlę się po swojemu
o ciszę w środku głowy
jedno ciepłe zdanie
niepowiedziane na głos

za oknem pada śnieg
pierwszy raz od kilku lat

chcę w to wierzyć

to wystarcza
żeby świat się uspokoił
na pięć minut

Kategorie
Post

statystyka zniknięcia

jestem mężczyzną
który zgubił jedną skarpetę
i nie ogłosił żałoby

wszechświat
liczący miliardy galaktyk
nie potrafi oddać
lewej
w szary pasek

prawdopodobieństwo
mówi że to drobiazg
nigdy niczego nie zgubiło

szuflada pamięta parę
pralka pamięta ruch
ja pamiętam tylko
że była

może skarpeta
awansowała
na rzecz zbędną
a rzeczy zbędne
mają większą wolność

jeśli wszystko ma sens
to także brak
jeśli nic nie ma sensu
tym bardziej

zakładam więc
tę jedną
i świat się nie rozpada
co najwyżej
lekko przechyla

w stronę
nieobecności

Kategorie
Post

choinka/palma

w markecie od rana
choinki pchają wózki
grudzień na plusie
siedem stopni i deszcz
ludziom mokną kurtki
jakby niebo postanowiło
obalić zimę

a sąsiad z dołu
przyniósł palmę
zamówił ją na temu
za grosze
mówi że to bardziej światowe
mniej kłuje i nie sypie igliwiem

patrzę na swoje mieszkanie
jak na przystanek
świąt w zawieszeniu

choinka pachnie igłą
a palma plastikiem
choć w tym wszystkim
trzeba jeszcze znaleźć siebie
na chwilę przed wigilijną kolacją

pytam — co wolisz
gałązki tradycji
czy liście jutra
nikt nie odpowiada
jest cicho
aż do pierwszej kolędy
z telewizora

wtedy wiem
że chodzi tylko o światło
nie o drzewo
ani o to co modne
tylko tę chwilę
gdy cienie drżą
i wstaje pierwsza gwiazdka

Kategorie
Post

ciemna strona pokoju

leżę nisko
jak rzecz odłożona na później
pokój nie ma środka
jest tylko obwód
po którym krąży oddech

ściany nie pytają
wiedzą za dużo
noc siada przy mnie
bez twarzy
nie musi się przedstawiać

dzieciństwo wraca nagle
nie obrazem
lecz sokiem malinowym

matka była ciszą
ojciec godziną
która nie przyszła
zostałem
w czasie
bez miejsca na domknięcie

życie nie idzie naprzód
przygląda się
prowadzi mnie do drzwi
których nie dotykałem
i każe sprawdzać
czy nadal jest za nimi

piszę nocą
żeby nie być sam
słowa nie ratują
ale zostają
jak ciepło
po kimś
kto wstał

jeśli istnieje wyjście
nie ma światła
jest zgoda
zostać
i oddychać
bez obietnic

Kategorie
Post

bez znieczulenia

to nie są strofy
to okłady
zimne lepkie
kładzione na miejsca
gdzie skóra jest zbyt cienka
żeby utrzymać krew

pisanie nie jest lotem
to pełzanie
w stronę światła
będącego zwykłą żarówką
w publicznej toalecie
brudną
mrugającą

wiersz nie powstaje z nadmiaru
rodzi się z ubytku
z tego że rano
znowu nie doliczyłem siebie

biorę więc ten brak
krzywy kręgosłup
i prostuję go na papierze

operacja bez znieczulenia
tępym ołówkiem
w rytmie kaszlu
który nie chce przejść

sztuka to izolatka
gdzie pacjenci
wypisują sobie recepty
każda metafora
to pigułka do przełknięcia
żeby nie zwymiotować dnia

nie wypytuj o piękno
szukaj diagnozy
jesteśmy chorzy
na wszystko
czego nie umiemy przeżyć

czytelnicy
stoją pod oknem lazaretu
i klaszczą
bo ładnie nam wychodzi zdychanie
profesjonalne gnicie
kunsztowne rozpływanie w literach

wyleczony poeta
to martwy poeta
więc piszę dalej
żeby
jeszcze chwilę
bolało

Kategorie
Post

wigilijna cisza

na stole stoi świeca
potrzeba dawnej obecności
już poza moim zasięgiem
a wciąż czuwająca obok

blask przesuwa się po ścianie
nie pytam dokąd zmierza
bo wiem
że nawet światło błądzi po śladach

w ciszy grudniowego wieczoru
płomień próbuje ocalić to
czego nie chce przechować pamięć

Kategorie
Post

korekta

ponoć wszystko już zapisano
w gwiazdach
w księgach
w chmurach

mówią
że fatum to solidny architekt
nie uznaje samowoli
stawia ściany tam
gdzie podobno stać powinny

na obrazku
mojry mają zacięte miny
nożyce w pogotowiu
ciach
nić napięta jak struna
jakby tu naprawdę
nie było miejsca na pomyłkę
na drżenie ręki
albo kichnięcie przy krośnie

a jednak
proszę spojrzeć
guzik przyszyty nie do pary
spóźniony tramwaj
ocala przed spotkaniem
zgubiony klucz
otwiera zupełnie inne drzwi

to co nazywamy nieuchronnością
często bywa literówką w druku
małym gapiostwem bogów
bo wyszli na chwilę
na kawową przerwę w pracy

może przeznaczenie
to wcale nie twardy głaz
o który trzeba rozbić czoło
lecz ta chwila
gdy los drapie się w głowę
i pyta szeptem
a może by tak
dla odmiany
puścić ich inną drogą

całe szczęście
że scenariusz pisany jest
niewyraźnym pismem
i nikt nam nie dał okularów
do czytania przypisów

Kategorie
Post

antyteza wysokości

mówią
że z oddalenia widać więcej
ale dla mnie im wyżej
tym mniej się liczy
jakby wysokość gubiła znaczenia
zanim zdążą coś ujawnić

nie wierzę w patrzenie z góry
za lekko wtedy odpadają detale
od których zaczyna działać sens

kiedy zostaję blisko ziemi
wszystko nagle jest prostsze
niespieszne
jak sprawy
pomijane milczeniem
a jednak zostają najdłużej

tam uczę się
że to co ważne
nie kocha rozmachu
i potrafi przetrwać
nawet całkowitą ciszę

czas nie wiruje
nie ściga
tylko czeka
jak coś odkładane
bez żadnej wielkiej myśli

i może właśnie w tej bliskości
rodzi się zrozumienie
niewymuszone
niepewne
ale własne
nachylone nade mną
tuż przy oddechu
który jeszcze trwa

Kategorie
Post

rzecz o rękawiczce

leży na chodniku
spłaszczona
udaje dłoń
choć dłonią nie jest
pięć palców
bez krwi
bez linii życia
które można by odczytać u wróżki

mijają ją trzewiki
adidasy
psie łapy
dla mrówek jest wełnianą górą
dla historii drobiazgiem
nie runęło przez nią imperium
nie zmieniła biegu rzek
nie zatrzymała słońca

ot mały epizod
dotykający tylko lewej ręki
która teraz nerwowo
przeszukuje kieszenie

a mogło być gorzej
mogła zniknąć bez świadków
wciągnięta przez noc
albo zostać w sklepie
nigdy nie poznając żadnej dłoni

teraz trwa
dowód roztargnienia materii
czeka na litość przechodnia
albo na śmieciarkę

zadziera kciuk
jakby mówiła światu
że wszystko jest okej
choć nie jest

Kategorie
Post

prognoza prywatna

mówię jak mężczyzna do rzeczy
choć rzeczy nie odpowiadają
leżą cierpliwie
jakby znały kolejność zdarzeń

rano zakładam głos
pasuje do temperatury
nie obiecuje poprawy
ani nagłego rozpogodzenia

idę przez dzień
który udaje neutralny
ma w kieszeniach zapasowe wersje
na wypadek pomyłki

ludzie mijają mnie poprawnie
każdy zgodnie z instrukcją
wybieram milczenie
najbezpieczniejsze z narzędzi

wieczorem zdejmuję imię
odkładam obok kluczy
jutro sprawdzę
czy nadal działa