Kategorie
Post

sztuczny blask

błyszczy sztuczną szczęką
jakby chciała dowieść
że światło trzyma w kieszeni

lustro nie protestuje
lustro jest grzeczne
pokazuje tylko to
co przyklejone

pod skórą jednak
żyją lata
nie do przykrycia pastą
ani połyskiem

więc uśmiech
gładki i wypolerowany
niesie pytanie
czyje to zęby
żują codzienność

odpowiedź
wisi w powietrzu
jak eugenol
— ostry i obcy

Kategorie
Post

w kolejce

stoimy jeden za drugim
jak cyfry w bardzo długiej
liczbie której nikt nie zapamięta

każdy ma swoją prywatną grawitację
ciągnącą w dół do butów
do myśli o rachunku
cieknącym kranie telefonie który nie zadzwonił

pani w futrze wzdycha
jakby wypuszczała z płuc cały miniony tydzień
chłopak w słuchawkach podryguje nogą
w rytm niesłyszanej nikomu muzyki –
wewnętrzny metronom na granicy sztormu

mężczyzna z teczką omiata wzrokiem sufit
może szuka tam sensu a może tylko pęknięcia
podobnego kształtem do zmartwień

nikt tu nie jest sobą z dowodu osobistego
jesteśmy sumą spojrzeń wbitych w podłogę
cierpliwością na wyczerpaniu
nadzieją że okienko obok otworzy się pierwsze

łączy nas więcej niż wspólny adres –
ten sam urywek czasu wycięty tępymi nożyczkami
ta sama przestrzeń mierzona w krokach
od tego co było do tego co będzie
za numerkiem osiemdziesiąt siedem

a kiedy przychodzi nasza kolej
podchodzimy niczym zmartwychwstali
z jedną małą ludzką sprawą
śmiesznie niecierpiącą zwłoki

Kategorie
Post

ognisko jesieni

liść opada zanim go zobaczysz
i już nie ma tego samego drzewa
choć stoi nieruchomo w ogrodzie

ogień spala drewno
ale drewno było deszczem
a deszcz był obłokiem
który szukał miejsca w rzece

nic nie ginie – mówi ziemia
kiedy przyjmuje popiół
a popiół rozprasza się w wietrze
który nigdy nie był twój

widzisz tylko chwilę
która wymyka się z dłoni
i zostaje na zawsze

więc ogień wciąż płonie
w tobie i poza tobą
i nie ma już drewna
a jednak jest światło

Kategorie
Post

miasto po deszczu

o świcie będzie lepiej — mówi mężczyzna
wycierając ręce w gazetę z wczorajszą datą
papier nasiąka wodą
litery płyną w rynsztoku razem z liśćmi

z dachu kapie rytm percussus sicut tympanum
ale nikt nie tańczy
kobieta niesie wiadro z wodą
jej cień drży na ścianie jak chorągiew w procesji

na rynku handlarz krzyczy o cenach
jego głos miesza się z psalmem
który organista ćwiczy w zakrystii
pan jest moim pasterzem — rozbrzmiewa
i ginie w klaksonie przejeżdżającej ciężarówki

w bramie chłopiec recytuje alfabet
zatrzymuje się na literze m

i zaczyna od nowa
m jak miserere m jak mama
m jak mur który się sypie

na końcu ulicy
stoją kobiety z chustami na głowach
ich rozmowa brzmi jak różaniec
rozsypany na bruku

a rzeka pod mostem
niesie wszystko dalej
jakby nigdy nie znała początku

* percussus sicut tympanum — uderzany jak bęben
* miserere — zmiłuj się

Kategorie
Post

List niesiony ciszą

Zrobiłeś mały samolot z papieru
wysoko wzleciał dziecięcą radością
i umknął raptem ku światu obcemu
z bólem tak głośno
kalecząc serce i umysł kruszynko
wróć bo łzy płyną

Czy tam Ci dobrze i słońce ogrzewa
zmęczone rączki proszące o modły
czy kołysanki zaśpiewa na przemian
anioł radosny
pytania błądzą w szaleńczym amoku
bo cierpię znowu

Uparcie wierzę że będziesz znów blisko
pójdę po śladach powrócę do Ciebie
i choćbym zmierzał skażony trucizną
spełnię marzenie
czekaj spokojnie na wieczne spotkanie
w miłości trwałe

Kategorie
Post

jeden dzień

urodziny nie są po to
żeby mierzyć czas
tylko żeby spojrzeć
jak rośnie ktoś inny

balon jest tylko powietrzem
które czeka na śmiech
świeczka to ogień
i nie boi się ciemności

a ty
przechodzisz przez ten dzień
jak przez bramę
z której nikt się nie cofa

nawet jeśli świat
udaje wieczność
twoje imię zapisuje go
na jeden obrót ziemi

Kategorie
Post

gabinet luster

w każdym zwierciadle ktoś inny
spogląda z podobnym zdziwieniem

lustro w łazience zna mnie
bez koszuli i bez argumentów
lustro w sklepie mierzy
czy stać mnie na kogoś lepszego

a w windzie odbijam się potrójnie
jakbym musiał udowodnić
że jestem bardziej obecny
niż w rzeczywistości

najtrudniej spojrzeć w te
których nie ma
bo wtedy to ja staję się
odbiciem nieistniejącego

Kategorie
Post

rachunek od gwiazd

astronomowie mówią
że jesteśmy pyłem gwiezdnym
brzmi to jak komplement
choć nie wiadomo
czy gwiazdy w ogóle
chciałyby się z nami utożsamiać

patrzymy w niebo
jakby tam było coś do odczytania
wiadomość dawno wysłana
od kogoś kogo już nie ma

milczenie kosmosu
to najdłuższe zdanie w historii
bez kropki

a ja stoję nocą na balkonie
i liczę gwiazdy
jak drobne w portfelu

i wiem że nie starczy

Kategorie
Post

między popiołem a wodą

mówię do ciebie głosem jak z poranka
kiedy trawa milczy a ziemia paruje

stanąłem po kostki w wyschniętej rzece
i słuchałem jak kamień uczy się imienia

memento szepcze sól na wargach
choć nikt nie stawia tu ołtarza

idę przez pole gdzie ścierń pamięta deszcz
a każdy kłos drży jak niedopowiedziane słowo

za wzgórzem leży łódź odwrócona brzuchem do nieba
czeka na wodę która odeszła bez pożegnania

ktoś rozrzucił ziarno na popiół
i wierzył że popiół zna drogę do wiosny

powtarzam po nim pacierz bez znaków
tylko oddech pauza rezonans między żebrami

w połowie kroku zatrzymuje się wiatr
jakby zrozumiał że nie ma dokąd wracać

na skraju pola stoi krzesło bez siedzącego
to krzesło wie za dużo

kohelet cichnie w kieszeni kurtki
strony wczepione w palce mówią zostań

patrzę na dzban którego nikt nie podnosi
z dnem wytartym od użycia

przychodzi chłopiec umie czytać ciszę
układa z patyków słowo początek

Kategorie
Post

światło za abażurem

na chodniku leżą liście
nikt ich nie liczy
bo rachunki i tak nie wyjdą na zero

ptaki odlatują bez świadków
tylko człowiek zadziera głowę
i żałuje że nie ma skrzydeł

w sklepie wykładają jabłka
błyszczą jakby dopiero
wymyślono czerwony kolor

jesień w duszy przychodzi nagle
gdy zauważasz że miłość
przestaje zadawać pytania

można się pocieszać
dopóki pulsuje światło