codziennie podpisuję listę obecności
na kartce zwiniętej w samą siebie
kawa jest – pytanie o sens
znowu nieobecne
czasem myślę
że jestem tylko konsekwencją poniedziałku
który źle się zaczął
i nigdy nie skończył
mój zegar
dawno odszedł z etatu
zostawił mi wskazówki
w sprawie znikania
przyznaję się do winy
żyłem z rozpędu
licząc na cud
z pieczątką ważny do końca
ale nikt nie powiedział
czy chodzi o koniec miesiąca
czy świata