Kategorie
Post

moja wina

umyłem ręce
jakbym mógł z nich zetrzeć
wszystko

pod paznokciem —
resztka dnia
człowiek z tramwaju
stara kobieta z krostą na brodzie
i moje nie
wypowiedziane zbyt miękko

twarz zdrapałem dokładnie
ale nadal patrzy
jakbym był winny
sobie

woda leciała długo
jak spowiedź
której nikt nie słucha
a potem zakręciłem kran
bo z krzyża też trzeba zejść
choćby po cichu

ręcznik wisiał obok
prawie jak ciało
przybite do ściany

Kategorie
Post

Zamówienie na niemożliwe

byłoby
gdyby nie było inaczej
a że jest inaczej –
jest tak jak jest

gdyby niebo było różowe
a trawa szara
może więcej byśmy spali

gdyby czas płynął wstecz
bylibyśmy mądrzejsi
ale nudni jak niedzielne gazety

tymczasem –
stoimy w kolejce po bilety
do kina które już spłonęło
z uśmiechem
przecież
ktoś musiał zająć miejsce
po naszej prawej stronie

Kategorie
Post

Mundus Poeroticus

nie mogła skończyć pisać
jakby noc była targiem próżności
a ja ostatnim klientem przed zamknięciem

„jestem bardzo przyjazną duszą” — mruczała
– przecież czułem tylko senność
i niepokój z miękkim ogonem

więc zablokowałem
cicho
bez dramatu

rano regulamin miał nowy wers
z twardym podkreśleniem:
„nie wolno blokować administratorek”

usunęła mnie bez grzechu
dla przykładu
dla poezji
dla siebie

jakby Szymborska miała PMS
a Wojaczek pistolet przy skroni

podobno tworzy przestrzeń wolną
od przemocy
od chaosu
ode mnie
(z dopiskiem potencjalnie niebezpieczny)

wystarczy kupić wibrator
– ja tylko chciałem
spać

Kategorie
Post

Przechowalnia wspomnień

Wszystkie nasze „kiedyś”
leżą w ponumerowanych szufladach
na wypadek gdyby jutro
nie poznało nas po twarzy.

Każde „pamiętasz?”
zapakowane jest osobno –
niektóre w folię bąbelkową
inne w szeleszczący niepokój.

Proszę nie dotykać eksponatów
oznaczonych „najszczęśliwsze”:
mają tendencję do rozsypywania się
w pył przy pierwszym kontakcie.

A te w zakurzonym kącie
to nasze „oby zapomnieć”.
Wciąż próbują uciec
ale zapominamy dać im nóg.

Kategorie
Post

wiek dorastania

najpierw rosną buty
potem stopy
aż w końcu
nikt już nie pyta czy się boję

matka przestaje sprawdzać
czy śpię —
bo przecież nie śpię
tylko potwory mają inne imiona

w szkole wszystko ma margines
którego nie wolno przekraczać
w domu uczę się
że najwięcej dzieje się na krawędziach

dorastam
nie wiadomo kiedy —
przy herbacie
przy wyrzucaniu zabawek
przy pierwszym „nic się nie stało”
które znaczy: wszystko

a potem ktoś mówi:
już jesteś dorosły
tylko nie wiem

czy to nagroda
czy wyrok

Kategorie
Post

w sprawie duszy

czy mam duszę —
zadaję to pytanie
nie codziennie
ale też nie nigdy

lekarz nie wspomina
psycholog odsyła
mechanik samochodowy
rozkłada ręce

czasem o niej słyszę
w reklamie świeczek zapachowych
albo gdy ktoś umarł
i „poszedł tam gdzie lepiej”

jeśli ją mam
nie zgubiła się jeszcze całkiem
wraca nocami
z walizką cudzych głosów

Kategorie
Post

Planety wewnętrzne (czyli o tym, co nosimy pod czaszką)

Merkury – ta kulka gorąca
tocząca się po podłodze ze snu.
Wenus – lustro, w którym przegląda się
matka, zanim powiedziała „kocham”.

Ziemia – oczywiście – ta z pęknięciem
przez które wyciekają nazwy rzeczy:
„dom”, „rzeka”, „ptak” –
a potem długo szukasz ich w ciemności.

Mars – czerwona lampka nad łóżkiem
gdy budzisz się z okrzykiem.
(To nie alarm, tylko wspomnienie
krzesła przewróconego w pośpiechu).

A Jowisz? Saturn? Nie, te są za ciężkie –
nosimy tylko wewnętrzne układy słoneczne
mieszczące się w dłoniach
złożonych jak do modlitwy
której nikt nie nauczył nas
od początku.

Kategorie
Post

jeszcze zjem ten świat

brudnymi rękami po łokcie
wykradam ciasto prosto z blachy
niech cieknie mi po brodzie
ten wasz lukier ten smar

wyśmieję się – gardłem zdartym o bruk
językiem który milczenie
przegryzł na pół

żyły jak druty
nie do heroiny
lecz napięte z bólu
słów codziennie
drapiących oczy z waty

kto powiedział że cierpienie
musi być piękne?
paznokcie połamane
ale wczepiam się
w brzeg waszego stołu
i jem

wszyscy modlą się
do nadziei w sukience
a moja nadzieja
to suka
która gryzie rękę
ale nie ucieka
bo zna smak głodu

jeszcze stoję mocno w przełyku
jeszcze nie jestem pomyłką
choć wszyscy święci szarpią
na zielono na czerwono
i zmuszają mnie
do żerowania na odpadach
tych spod powieki
ssania brudu między palcami

żyję
i nie przeproszę
za mój oddech
za to że jest
zbyt głośny
zbyt ostry
zbyt

jeszcze zjem ten świat
nawet z puszki
na klatce schodowej
a resztki
wypluję wam
prosto w oczy

Kategorie
Post

domniemanie czułości

nie pytała czy wrócę
postawiła dwa talerze

mleko rozlało się tylko trochę
na obrus
jakby też czekało

sól wciąż była w tej samej solniczce
z plastiku
z oderwaną głową zająca

nikt nie mówił
że to miłość

ale światło zatrzymało się na chwilę
na pustym krześle

Kategorie
Post

cięcie pielęgnacyjne

przyjechali rano –
kaski na głowach piły w dłoniach
pewność w ruchach
drzewo nie miało wyboru

sąsiadka mówi że to zdrowo
drzewo potrzebuje cięcia
jak człowiek rozmowy

ja nie jestem taki pewien
odcinali po kolei
gałąź sięgającą balkonów
gałąź dającą cień
gałąź na której siadał wróbel

został pień –
niby ten sam ale martwy

wieczorem znalazłem
na parapecie liść
– zielony żywy
niepoinformowany
o zmianie planów