Kategorie
Post

spóźniona

miała być o dziesiątej
ale korek był za duży
a ona za mało przekonana
żeby się przepychać

świadkowie już czekali
zeznania złożone
wersje spójne
papier przybity pieczątką

ktoś próbował zadzwonić
ale prawda
nie odbiera nieznanych numerów

w protokole zapisano
że nie stawiła się
bez podania przyczyny

sprawę zamknięto
dowody złożono w archiwum
a prawda
dotarła godzinę później

zadyszana
bez alibi
i jak zwykle —
niewygodna

Kategorie
Post

marginesy zbawienia

może gdyby Bóg miał notatnik
ten od rzeczy drugiej kategorii
zanotowałby mnie pod cytatem
„niech lęk nie zamyka ust”
na pękniętej linijce psalmu

bo nie jestem ani święty
ani we właściwym przypadku
moje Alleluja łamie się w pół
jak chleb który sam się nie dzieli

próbowałem być wielkanocnym krzakiem
ale mam korzenie z pajęczyn
i grzechy rosnące w bieli
jak mlecze pod kościołem

czasem chcę tylko
żeby wiatr nie papież
przewrócił kartę w sumieniu
gdzie Baranek śpi zwinięty w przecinek

a On który nie czyta na głos
odgadłby pytanie bez przypisów:
czy można zmartwychwstać w kawałku
nosząc zmięty kamień w sercu
udający hostię

Kategorie
Post

między chlebem a zdradą

na stole krew z winogron
i chleb pamiętający dotyk

nie zapisał się cud –
tylko cisza
która siedzi bokiem
bo nie wypada patrzeć

judasz miał miękkie dłonie
i spojrzenie
które umiało pocieszyć

nikt nie krzyczał
gdy łamał się sens

tylko stopy
umęczone drogą
rozmawiały ze sobą szeptem

pod stołem –
świat
wciąż niegotowy na miłość

Kategorie
Post

zgubiłem się w systemie

telefon przypomniał
że mam pić wodę
ciało zapomniało

zegarek zapytał
czy żyję
bo tętno zamarło
na piętnaście minut

algorytm wie
o moich wzruszeniach
choć sam nic nie czuje

przeglądarka pamięta
o mnie więcej niż matka
i nie myli dat
nawet tych
których nie chcę pamiętać

z każdym dniem
mam mniej do ukrycia
i więcej do kliknięcia

Kategorie
Post

Jezu nie ufam tobie

nie zstąpiłeś w porę
gdy zawiązywałem buty na śmierć
w szpitalnym korytarzu
z kolorowym krzyżem na ścianie

nie byłeś łzą
tylko chlorem
nie dłonią — procedurą
a kiedy język drgał z trudem
twoje słowo było niemym raportem

nie ufam tobie
bo mam oczy
i widzę jak zbawiasz selektywnie
przypadkiem
z łaski systemu

powiedz mi Jezu
czy pęknięcie na monitorze
to twoja aureola
czy może znów się spóźniłeś
jak wtedy w Betanii

nie uczę się modlitw od nowa
niech pacierz zostanie na poczcie głosowej
i cisza —
pełna wykrzykników

tylko nie odpowiadaj
bo jeszcze uwierzę
i będzie jak zawsze –
za późno

Kategorie
Post

autoportret z ostatnich lat

nie jestem już tym
ale tamten też nie był mną

miał więcej włosów
i mniej wątpliwości

teraz mam odwrotnie

lustro zna mnie lepiej
niż ktokolwiek —
i wcale się tym nie chwali

nie piszę pamiętnika
bo codzienność ma słabą fabułę
robi co może
ale rozmachem raczej nie grzeszy

lubię chodzić tam
gdzie mnie jeszcze nie znają
mogę być kim chcę
albo nikim

na końcu i tak wszyscy pytają
czy to pan
a ja odpowiadam
już nie

Kategorie
Post

brudnopis

czasem boli mnie istnienie
ale tylko lekko
w okolicach mostka

nie mam Boga
ale mam rachunki
i drżące ręce
kiedy woda w czajniku
zbyt długo milczy

nie modlę się —
chyba że liczyć
jak codziennie
nie skaczę z okna

kiedyś wiersz
zostawił mi ślad na skórze
może ktoś pisał go z góry

ale jeśli był palec
to chyba się omsknął
bo stworzył mnie
tak w połowie
przez ból realny
aż do śmiechu i łez

w tej połówce żyję
nie pytając głośno
czy to już kara
czy wciąż tylko próba

Kategorie
Post

zdarzenie drogowe

nie planowałem
być bohaterem nagłówka
a jednak trafiłem
na stronę trzecią
między pogodą a horoskopem

nie znałem kierowcy
nie znałem pasa
nie znałem drzewa
które wybrało mnie
jakbyśmy byli sobie pisani

padał deszcz
ale to nic poetyckiego
żadna mgła
żaden flet żałobny
po prostu wilgoć
na chłodnym metalu

ludzie mówili
że miałem pecha
albo że to Bóg
chciał mnie mieć bliżej

tymczasem ja
po prostu wyszedłem z domu
jak co dzień
bez kasku
bez hymnu
bez epilogu

Kategorie
Post

przybliżenie

liczę dni
ale zawsze zostaje reszta
minuty nie chcą się dzielić równo
na żal i zapomnienie

próbowałem ująć cię we wzorze
byłaś gdzieś między sinusem
wahań a nieskończonością
która nie daje się wpisać w nawiasy

na tablicy zostają znaki
niewiadoma
i coś przypominającego dowód
ale zgubiło tezę po drodze

ciąg dalszy jest zbieżny
ale nie wiem
czy ze mną

Kategorie
Post

schody

znają ciężar kroków
nawet tych
które udają że nie kruszą spoiny

słyszały trzask szwu w betonie
gdy „to już ostatni raz”
zastyga jak rysa na trzecim stopniu

nie wtrącają się
choć znają prawdę:
parter to niebo odwrócone pęknięciem w środku

w dzień zbierają kurz
w nocy – sól
wżerającą się w źrenice spod butów