p o w ó d ź
spłynęły ulice w dół osiedla
po schodach do piwnicy
nikt nie nosił kaloszy z ostrzeżeniem
reklamówki wypełnione po brzegi
śmieci w płucach
domy dławiły się błotem
rzeka wychodzi z ramy obrazka
powódź to nie film o katastrofie
kiedy szafy i sofy dryfują wspomnieniami
wychlapane do wiader
mieszkańcy łowią nadzieję jak ryby
puste spojrzenia spływają po oknach
nikt nie zgłasza straty na konto bankowe
życie nie ma ubezpieczenia od wody
suszarki wirują w rytmie kataklizmu
z podwórka wylewa się smród
a potem cisza
ktoś wykręca dłonie w wannie
Kategoria: Post
Róża zaschnięta w albumie
w majestatycznym tańcu z pamięcią flirtuje,
gdy dwa serca złączone miłosnym impulsem
równomiernie zadrżały, na zawsze i wiecznie.
Pogładził księżyc ciała w alkowie sekretnej,
jedyny niemy świadek cielesnych wędrówek
po wzgórzach i dolinach rozgrzanych najczulej
delikatną poświatą w rozkosznym koncercie.
Sierpniowy wieczór tuli poszarpane blizny
i przypomina chwile najśmielszych fantazji.
Odeszłaś bez pytania, odpowiedzi, z innym.
Pozostał mały album z zaschniętymi łzami,
drobne czerwone róże jak uśmiech ciernisty.
Spopielone fragmenty wicher niech oddali.
Poczekalnia marzeń
gdzie zegary kłamią czasem
siedzą ludzie bez twarzy.
Każdy z nich trzyma bilet
do nieistniejącego miejsca.
Torby pełne tajemnic
nigdy nie zostaną rozpakowane
pociągi odjeżdżają w przeszłość
przyszłość nie ma rozkładu.
Ktoś przysiadł na ławce
i przegląda dzisiejszą gazetę.
Zdążyła zżółknąć na brzegach
tytuły krzyczą, nikt nie słucha
słowa już dawno straciły znaczenie.
Głośnik trzeszczy po prośbie
zapowiadając przyjazd tego
co nigdy nie przyjedzie.
Tak mijają minuty, godziny, lata
gdzie chwile się nie zatrzymują
a nadzieje znikają w ciszy.
Na peronie czeka pustka
tylko wiatr niesie kroki
które nigdy nie zabrzmią.
Słuchajcie mnie, ja wam powiem
influencerzy, co sprzedają prawdy
jak cukierki w kolorowych opakowaniach
z przeterminowaną datą spożycia.W oczach błyszczą lajki i followersy
jak klejnoty w koronie wiecznej sławy.
Życie w ekstazie filtrów i fleszy z mamony
stało się celem, za który oddadzą godność.
Dla każdego serca i subskrybenta
sprzedają kawałki samych siebie.
Głoszona prawda jest skupiona
na wyimaginowanych dolarsach
na ważeniu kebabów w bramie
i sztuce robienia oszpecających makijaży.
Świat zwariował, zatracił wartości
przestaliśmy szukać prawdziwych autorytetów.
Gwiazdy w sieci świecą wirtualnym
blaskiem, a prawdziwe światło zgasło.
Zamieniliśmy mądrość na chwytliwe hasła.
(cienie z ekranów zdają się być prawdziwe)
W tym nowym świecie nie istnieją hamulce
– ślepi prowadzą ślepych wprost ku przepaści.
Niepotrzebne zabawki
Na strychu, w pudełku
zapisane są historie
z dzieciństwa, nikomu
już niepotrzebne.
Upragnione klocki budowały
domy z marzeń, dzisiaj
zastygły w bezruchu
jak kruche fundamenty
zaginionego miasta.
Laleczki, których uśmiechy
były kiedyś wierne
naszym wyobrażeniom
teraz zatonęły
w cień kurzu i zapomnienia.
Zabawki przypominające
o dziecięcych pragnieniach
stały się tylko dodatkiem
do zbioru zakurzonych
przedmiotów.
Jednak gdy czasem
przyglądamy się tym
zwykłym, niepotrzebnym
rzeczom, odkrywamy
małe fragmenty siebie
wśród starych klocków
i laleczek.
Może więc warto
od czasu do czasu
odkurzyć strych
by przypomnieć sobie
jakie były nasze marzenia
gdy świat był jeszcze
pełen możliwości
i każdy przedmiot
mógł być bramą
do innego świata.
wzdłuż ścieżki w parku,
gdzie każda ławka
ma swoją historię.
Milczymy, choć czasem
przypadkowy dotyk dłoni
jest wystarczającym słowem.
Miłość to nie
wielkie gesty,
lecz chwile, które
przechodzą obok siebie,
jak liście porwane wiatrem.
W tej wspólnej przestrzeni
odnajdujemy prawdę
o nas samych,
gdzie cisza jest
najlepszym świadkiem.
Sens w drobinkach
Wszystko wydaje się bardziej przejrzyste
Nagle dostajemy drugą parę oczu
Które widzą dalej i głębiej.
Kamień leży tam gdzie leżał zawsze
A przecież dzisiaj wygląda inaczej
Może bardziej samotny, może bardziej żywy
Jakbyśmy go dostrzegli po raz pierwszy.
Podnoszę ostrożnie, waży więcej
Niż moje wspomnienia, niż moje myśli
Czy to możliwe że w nim kryje się wszechświat
Jak w drobince piasku zamknięta nieskończoność?
Ludzie mijają mnie bez słowa
Każdy z nich w biegu
Każdy z nich w drodze
A ja trzymam kamień w dłoni
Odnaleziony klucz do tajemnicy.
Może to nie my szukamy sensu
Może to sens szuka nas ukryty w rzeczach
Które codziennie mijamy obojętnie
Nie zdając sobie sprawy z ich znaczenia.
Kobieta z Monopolu
leżysz prosząc o kolejny wybuch jądrowy
„Kto nie ma w głowie ten ma w nogach marchewkę”
przypominasz
Tańczę w kółko z niesforną żarówką milcząc
niczym stary ołówek w pudełku z krzemieniem
który czeka na zepsute baterie
Czas jest zdrajcą człowieka,
niesie złudną nadzieję.
Ślady na piasku
Na plaży gdzie fale szepczą
historię morza, zostawiam ślady.
Kiedyś znikną, może za chwilę
gdy woda znów przyjdzie po swoje.
Spaceruję po brzegu, myśląc
jak wiele naszych kroków
wygląda jak te na piasku
ulotne, nieuchwytne, znikające.
Patrzymy na horyzont
gdzie niebo spotyka się z wodą
marząc o miejscach dalekich
których nigdy nie zobaczymy.
W małych muszlach kryją się
sekrety oceanu, jak w ludziach
słowa nigdy niewypowiedziane
a mogące zmienić wszystko.
W cieniu latarni morskiej
gdzie wieczór zapala światło
znajduję schronienie przed wiatrem
niosącym zapach soli i wspomnień.
Czy nasze życie jest niczym więcej
niż te ślady na piasku
które czas i fale
zacierają bezpowrotnie?
Gdy słońce zachodzi, barwiąc
niebo w odcieniach złota
– zamykam oczy, czując
że jestem częścią światła.
I choć moje ślady znikną
jak te na piasku
wiem- że przez chwilę
byłem tu, żyłem, czułem.