Kategorie
Post

zapis chwili

dziś trafiłem na moment
chciał przejść bokiem
jak złodziej bez łupu

zatrzymałem się
pozwoliłem mu trwać
bez komentarza

najmniej widoczny
niesie odpowiedź
o którą zapytają jutro

zaznaczyłem kontur
bo nawet cisza
bywa dowodem obecności

pamiętam uśmiech
i chłodne powietrze
kiedy odchodziła

Kategorie
Post

pochwała niewiedzy

proszę mi wybaczyć
że nie mam zdania
w kwestii początku i końca

moje oczy z przeciętną soczewką
wolą to co pod ręką
okruch chleba udający planetę
mrówkę bez wiedzy o niedzieli

wszechświat podobno nieskończony
zmęczony swoją wielkością
odpoczywa w tle
jak aktor po zbyt długiej premierze

a ja cenię wygodę
że guziki pasują do dziurek
że lewy but rzadko szuka prawego
i odwrotnie — bez sprzeciwu i ambicji

wielka ulga nie być bogiem
nie pamiętać naraz każdego liścia
mieć prawo do drzemki
pomyłki w rachunkach
zgubienia kluczy do kosmosu

drzewo milczy wytrwale
jakby znało odpowiedź
lecz zbyt dobrze wychowane
nie wchodzi w słowo

cieszę się z krótkiej wizyty
że nie jestem dębem ani kwasem solnym
choć oba stany brzmią zachęcająco
na swój sposób

jestem zmarszczką na skórze
spóźnionym przechodniem
biegnącym na pociąg
którego nie ma w rozkładzie

i może właśnie dlatego
najłatwiej go dogonić

Kategorie
Post

ogłoszenie matrymonialne

pan z nałogami
piwo
zdrapki
wódka
bez dekoracji

majątek
w cieniu
na wszelki wypadek

szukam pani
ładniejszej
niż cisza po premierze

bez zazdrości
o wiatr
o sweter rzucony na krzesło

dzieci przyjmuję
jak są
bez warunków

jeśli zostaniesz
gdy zgaśnie miesiąc
— wygrałaś

pisz
reszta między nami
po ostatnim praniu

Kategorie
Post

protokół z braku dowodów

cebula jest sobą do szpiku
a kamień nie miewa wątpliwości
czy wystarczająco twardo leży na ścieżce
tylko nam zachciało się wielokropków

wypadło na mnie
z siedmiu miliardów ról akurat ta
z dwiema nogami
lękiem przed przeciągiem
i uporczywym nawykiem sprawdzania
czy klucze są w prawej kieszeni

mogłem przecież utknąć w bursztynie
jako komar z ambicjami
albo być kropką nad i w traktacie
którego i tak nikt nie doczyta do końca

ziemia kręci się bez fanfar
choć przecież co sekundę ktoś tu właśnie
pierwszy raz widzi widelec
a ktoś inny zapomina na zawsze
barwę oczu sąsiada

kosmos milczy w sposób nienaganny
nie składa reklamacji nie żąda braw
a my w tym krótkim międzyczasie
pijemy herbatę jakby to było wydarzenie
na skalę co najmniej galaktyczną

i może właśnie nim jest
skoro na ten jeden łyk na to jedno mrugnięcie
cała reszta wszechświata musiała zaczekać
uprzejmie w kolejce bez protokołu

Kategorie
Post

m3 z fotoplastikonu

beton łapczywie pije deszcz
jakby chciał zmyć z siebie topografię naszych kolan
miasto to wielkie żelbetowe płucoserce
w którym krew ma kolor neonu
i zapach stygnącego asfaltu

stoję w przejściu podziemnym
moja twarz jest tylko powidokiem
na brudnej szybie automatu
który za dwa złote obiecuje kawę
a daje wrzątek i pustkę

jestem sumą niewysłanych maili
i biletów miesięcznych
skatologią drobnych gestów
przez nikogo niezapisanych

jeśli bóg istnieje
siedzi w serwerowniach zaplątany w kable
licząc bity wzmożonego zmęczenia
albo jest gołębiem z urwaną nogą
na peronie czwartym
dziobiącym niedopałek
wierząc że to ziarno

kładę dłoń na poręczy ruchomych schodów
czuję jak czas przesuwa się pod palcami
szorstki rytmiczny obojętny

nie ma wielkich pytań
są tylko źle domknięte okna
przez które ucieka ciepło
i resztki sensu

wszechświat nocą nie krzyczy
tylko obserwuje nas cicho
jak sąsiadka
gdy wracam nad ranem do domu

budzę się
i nagle rozumiem
że moje ciało to tymczasowe mieszkanie
wynajęte
bez możliwości przedłużenia umowy

Kategorie
Post

nowy rok

nowy rok stoi jeszcze boso
nie ma planów
ma temperaturę stycznia w gardle

jest niewypowiedzianym zdaniem
które zaczyna się od wdechu
nie od obietnic

stary rok nie jest nauczycielem
bardziej męczennikiem w stawach
który powoli mija gdy wstajemy

nowy rok ma jedną zasadę
nie mówi jej głośno
pozwala nam odkryć w działaniu

przynosi światło
bez reflektorów
bez dekoracji
nikt nie krzyczy
nikt nie odlicza

nowy rok zaczyna się wtedy
gdy przestajemy się bać
pierwszego ruchu
pierwszego słowa
pierwszej pomyłki

nowy rok nie chce być idealny
chce być prawdziwy
chce być sprawdzalny dłonią

ma w sobie nieodkryty szum
nie musi być długi
wystarczy że będzie

nowy rok to nie linia prosta
to linia żywa
lekko drżąca
jakby serce rysowało ją w powietrzu

ma zapach początku
bez pewności zakończeń
bez wielkich liter

po prostu
przychodzi

Kategorie
Post

gra w trzy karty

trzeci as
puls nie do oszukania
szept zza ławki

teraz przyjdzie mówią
postaw na ciszę
biała dama kłamie
nie wierzę

dłonie zostają
moneta ma własny ton
brzęk krótki trzeźwy

tramwaj w kieszeni
ostatni duet w partii
pewny tylko gdy trwa ruch

szuler w kaszkiecie
bez pozłotki bez teatru
rozdaje uśmiech późny uczciwy

kawa gorzka noc ma smak metalu
powietrze dopisuje historię
bez umów
bez pieczęci

va banque
bo inaczej byłbym nieruchomy
niczym mebel który nigdy nie pyta

wypada dziesięć
stoję dalej
ani mniej
ani więcej

całuję szybko los
zakład zamknięty w sekundę
liczy się tylko
czy podniosę

nie ufam tym
którzy rozdają bez błędu
zapinają życie pod szyję
jak kołnierz zbyt pewny

trzeci as wraca do dłoni
nie na stół
świat się chwieje
trzymam się skóry

szklanki dzwonią ostro
przegrywa się w milczeniu
wychodzę

na szarość bez min
goły
mój

bilet nie spada
kawa zostaje na języku
ręka trzyma pion
do jutra

Kategorie
Post

inwentarz chwilowy

nie miejmy złudzeń
stół nie stoi tu
z miłości do geometrii
trzyma się podłogi
bo nie zna alternatywy
dla grawitacji

gdyby nagle przypomniał sobie
o lesie
z którego go brutalnie wyretuszowano
gonilibyśmy śniadanie
pod sufitem
przepraszając za brak skrzydeł

cenię przedmioty
za ich cierpliwość
szklankę
która godzi się
być przezroczysta
choć mogłaby pęknąć
z nadmiaru widoków

klucz wchodzi w zamek
z godnością dyplomaty
nie pytając
co właściwie chcemy zamknąć
bałagan w przedpokoju
czy lęk
przed otwartą przestrzenią

wielka historia
miewa zwykle brudne paznokcie
ale tutaj w kuchni
czas jest mniejszy
starannie pokrojony
na plasterki rzodkiewki

choć nazywane na zawsze
jest tylko błędem w obliczeniach
zegar tyka
z lekką chrypką
przypominając
jak każda sekunda
jest właśnie tą jedyną
i nie zamierza się powtórzyć

trochę to smutne
trochę zabawne
jak wszystko
co nie jest kamieniem

kamień
choć trwały
ma tę wadę
że nie potrafi
wzruszyć ramionami

Kategorie
Post

PRODUKT KRAJOWY BRUTTO (WERSJA LIVE)

wejdź w to mięso
wejdź w ten target
jak w masło roślinne
z dodatkiem witaminy d3 i e

niech cię nie zmyli cisza na hali
to tylko system chłodzenia
wycisza sumienie

wydajność jest matką wszystkich wynalazków
a ojciec?
ojciec właśnie odbija kartę
i wychodzi z siebie na papierosa
którego nie wolno palić
w promieniu stu metrów
od logiki

mamy tu wszystko:

normy przekroczone
o długość smyczy

marżę wysoką
jak ciśnienie prezesa

i miłość
(zobacz załącznik nr 4: specyfikacja uczuć)

kochać to znaczy optymalizować koszty
wspólnego śniadania
z przecenionym twarożkiem
mającym termin ważności
krótszy niż twoja umowa o dzieło
na robienie cudów
za najniższą krajową godność

jesteś stąd?
to przestań się mazać tym smarem
statystyka nie przewiduje łez
w trzecim kwartale
i komórek nowotworowych
w organizmie
który zapomniał
że nie jest częścią zamienną
do wózka widłowego

podpisz tutaj
krwią
lub długopisem z logo firmy

wszystko jedno
oba płyny są wliczone
w koszty uzyskania przychodu

Kategorie
Post

inwentaryzacja

mam czterdzieści osiem lat
to wiek w którym
nie jest się już młodym bogiem
ale jeszcze nie pomnikiem

widzę swoje odbicie
mapę nieodkrytych lądów i porażek
zmarszczki wokół oczu
niczym rowy strzeleckie
w których przeżyłem niejedną bitwę
o święty spokój

w szafie wiszą garnitury
zbyt ciasne w pasie
jak dawne ambicje
w telefonie setki kontaktów
do ludzi których imion
nie potrafię dopasować do twarzy

czasem słyszę
że powinienem coś jeszcze osiągnąć
kupić lepszy samochód
przebiec maraton
napisać książkę

a ja stoję w kolejce po chleb
myśląc o tym
że najważniejszą rzeczą
jest szczelność kranu w kuchni

czuję jedno ukłucie w środku
jakby coś ważnego mnie ominęło
może
dzieci patrzące na mnie z zachwytem

dzisiaj świat jest pełen
hałasu w kolorowych pudełkach
wybrałem ciszę
między jednym
a drugim
uderzeniem serca

nadszedł mój czas
czas oszczędnych ruchów
i chłodnych wniosków

jeszcze nie koniec
ale już wiadomo
że cudów nie będzie

to jest
całkiem znośna wiadomość