Kategorie
Post

zapomniane miejsce

dzieci rozpłynęły się w ekranach
jak baloniki z helem znikające za blokami
huśtawka zmarszczona rdzą
kołysze powietrze
nad pękniętą gumą do skakania
która kiedyś odbijała
szczere uśmiechy od ziemi
pachnącej ciepłym kurzem

ławka pod trzepakiem oddycha samotnością
jesienny liść wtopił się w drewno
jak bilet wyblakły od słońca –
już nie zabierze nas
w wieczory pachnące piaskiem
gdzie sekretne słowa
szumiały w splątanych włosach

spaceruję zamyślony z psem
Santo zapatrzony w chmury
szuka drogi na podwórko sprzed lat
kiedy chłód był tylko wymówką
do kolejnej zabawy w berka

nad pergolą kiedyś lśniły winogrona
dzisiaj wiszą stalowe liny –
martwe struny bez głosu
nieruchome w swej bezużyteczności

z okna na parterze słychać reklamę
nowego serialu w kolorze i czerni
a tutaj w pokruszonym milczeniu
skrzypi tylko odciśnięty czas
wyryty w łuszczącej się farbie

odchodzę i patrzę za siebie
czy plac zabaw wybaczy ciszę

Kategorie
Post

święta z pudełka

z piwnicy wnoszę karton
podpisany „ozdoby” –
wewnątrz sztuczne gałązki
bombki z odpryskami czasu
i łańcuch prawie ze złota

choinka pachnie plastikiem
lecz światła migoczą jak dawniej

sąsiadka zza ściany wiesza lampki
na balkonie –
kot leniwie rozciąga pręgi

piernik z foremki smakuje idealnie
doskonały przepis z internetu
na stole biały obrus
pod nim kilka rachunków do opłacenia
(tradycja tak wymaga)

w kącie pokoju
stoją buty taty –
od lat nienoszone
choć wciąż wypastowane na święta
jakby ktoś miał wrócić

telewizja ponownie nie zawiodła
„Kevin sam w domu”
i przez chwilę czuję się jak dziecko –
bez hipoteki na 30 lat
z nadzieją na wieczną radość

Kategorie
Post

cena odkupienia

wigilijna ryba tonie w tłuszczu
jak grzechy świata w czerwonym winie
pijane anioły rozlane na obrusie
aureole z papieru święcą na chybił trafił

Betlejem w trybie stand-by
kolęda z reklamą wódki –
opłatek kruchy jak wiara
podzielona nierówno na pół

bożonarodzeniowa noc święci triumfy
święci milczą w porcelanowej gablocie
z krzyża spływa cekinowy brokat
Bóg się rodzi na ogorzałych mordach

pasterska trąbka z marketu brzęczy
nad pastwiskami z waty cukrowej
wół i osioł z chińskiego plastiku
spoglądają na błogosławioną rodzinę

pikselowe twarze w telewizorze –
Maryja reklamuje podrobione perfumy
Józef w garniturze od Armaniego
a dzieciątko –
kupujesz za 19,99 w dziale z zabawkami

ostatnia wieczerza odgrzana w mikrofalówce
modlitwy jak z roztrzaskanego głośnika
ledowa świeca bez zapachu bez cienia
all inclusive z ratami dopiero od stycznia

Bóg jest miłością tylko pamiętaj wypełnić ankietę satysfakcji

Kategorie
Post

dzień

między bramą a kioskiem
bezdomny pluje na chodnik
tam gdzie kot śpi –
wiatr układa mu wąsy

pośpiech łamie obcasy
sznurówki pękają we łzach
ktoś trzaska drzwiami
tramwaj sapie za rogiem

kolejny dzień udaje coś więcej
niż tylko część mechanicznego przemijania –
aż kapie z niego naoliwiona obojętność

widzisz
niebo znów zapomniało słońca
a śmietnik jęknął wiosną

Kategorie
Post

nie wiem kim teraz jestem

stoję w kuchni przy włączonym świetle
boję się ciemności w lodówce
odkładam ręce na blat patrzę
jak mleko spływa na podłogę

powtarzam wszystko jest w porządku
nie pamiętam kiedy ostatnio spałem
czy dzwoniłem do ciebie czy milczałem
jak pralka w nocy pusta i cicha

papieros dogasa na stole
(myśli kolebią się na boki)
zgaśnie sam czy po mnie
– ktoś włącza muzykę
słyszę jedynie wiatr za ścianą

jakby wiedział więcej o tym
czego nie chcę pamiętać

osiedle zapada w sen
światła gasną w oknach
zostaję sam w miejscu gdzie
mrok wypowiada moje imię

jest za późno na kawę
wylewam wodę z czajnika
czasem trzeba coś zrobić
żeby znowu było cicho

światło drży coraz słabiej
ciemność skrywa mnie inaczej
i nie wiem kim teraz jestem

już nie wiem czy wciąż istnieję
czy tylko czekam aż zgasnę

Kategorie
Post

chwast

urodziłeś się niechciany
w cieniu cudzego blasku
nie pytałeś o pozwolenie

wzrosłeś na płodnej ziemi

dziś brutalnie cię wyrwano
z korzeniem jak bolący ząb
nie miałeś przecież prawa

by istnieć – nie tu nie teraz

nocą wiatr z przekorą rozsiewa
cierpkie nasiona twojego buntu

uparty siewca milczącego sprzeciwu

rankiem ponownie się wychylasz

odradzasz jakże pięknie brzydki

nie pytasz świata
o zgodę na życie
on cię nie chce –
lecz ty byłeś jesteś
i zawsze będziesz
Kategorie
Post

tik-tak bez cukru

nie kradnij
chyba że cudze marzenia
są na wyprzedaży

nie cudzołóż

wierność jest w cenie
w świecie gdzie samotność
to miara sukcesu

pamiętaj o świętach
nawet o święcie pustki
inne to tylko iluzja
marny dodatek do życia

czcij ojca i matkę
jeśli nie potrafisz
to przynajmniej
przewijaj reklamy
na ekranie smartfona

nie mów fałszywego świadectwa
ale filtruj zdjęcia
dopóki świat nie dostrzeże
że prawda ma nową wersję

nie krzywdź
ale jeśli krzywdzisz siebie
nikt się nie oburzy
w świecie gdzie ból
jest tylko kolejnym produktem

tak przyjemnie patrzeć jak płonie
elektryczny samochód sąsiada

dekalog w pigułce z krzyżykiem
skrót do ustawień fabrycznych
w psychoaktywnym świecie

Kategorie
Post

milczące spojrzenia

ziemia ciężko oddycha pod liściem
opadającym jakby zapomniał wiosnę
deszcz przenika chłodne wnętrze gleby
korzenie spijają niezrozumiałe poglądy

w miejscu pękającej kory rodzi się pamięć
ogień wypala ślady dawnej zieleni
dłonie kruszące skały
nie pytają lasów o zgodę
choć krzyk żywicy rozdziera ciszę

światło przesącza się przez konary
jakby szukało w nas blasku
lecz spojrzenie opada zawstydzone
pragniemy wyłącznie tego
co można złamać i uczynić swoim

drzewa trwają niewzruszone
milczą jak niemi świadkowie
tworząc cienie dłuższe niż czas
który mamy by pojąć prawdę

jesteśmy wyłącznie marnym
szelestem w ich wieczności

Kategorie
Post

czas na bazarze

kobiety wymieniają przy straganie
tajemnice niekoniecznie różańcowe
„syn sąsiadki poślubił oną ono ją jego”
„wnuk Nowakowej to influnser na jutub”

słowa na wagę jak zwyczajowa garścina

pies ujada na Janka kradnącego wiśnie
handlarz zmrużył oko z uśmiechem
choć chłopiec biegnie coraz szybciej
czas ucieka przez dziurawe podeszwy

wracam z pustą torbą
lecz głową pełną światła

chciałem tylko spojrzeć
na nas — zwykłych ludzi

Kategorie
Post

koła samotności

światło niesie cień
ciężar zawieszonych myśli

próżnia w dłoniach
rozsypuje się jak szkło
milczenie tnie głębiej niż dźwięki

pragnienia nie sięgają klamki
świat zamknięty w pudełku zapałek
dławi przytłaczające powietrze

myślisz o zakrwawionych nadgarstkach
ból odpływa szybko zostawiając pustkę

cisza oplata wnętrze
łamiąc ostatnie nadzieje