Kategorie
Post

ostatnia wieczerza

twój głos brzmi jak modlitwa
lecz to tylko szept
pełen zagubionych słów
czy ja jestem judaszem
czy ty
krzyż na ścianie traci cień

kropla spływa po skroni
rzeźbiąc bliznę w drewnie
pot łza skrawki światła
wszystko zlewa się w jedno
noc pożera spróchniałe granice

ciało moje ciało twoje
splecione spojrzenia
łamiemy je razem
oznaczając każdy dotyk
kolejnym gwoździem

płomień świecy drży pożądliwie
a krucyfiks zdaje się pękać
w zardzewiałym powietrzu

pokornie milczymy
aż zostaje tylko pusty stół
okruchy po ostatniej wieczerzy
i ta cisza
jak płacz trzynastego apostoła

Kategorie
Post

cisza

zasiane milczenie wschodzi
na polu żyznych myśli
ktoś skosił wybujałe gesty
lecz słowa zostały w ziemi

czasem lepiej
gdy nic nie wzrasta

Kategorie
Post

wszystko jednym tlenkiem

nocna lampka łamie smugi na szybie
jak obietnica bez wyraźnych brzegów
w przestrzeni między wersami
czai się szymborska z ciętymi obrazami

różewicz patrzy na wszystko
jego spojrzenie rozkłada słowa
na atomy bez ozdobnej formy
jedynie sedno i nagi wstyd

herbert w kącie z ironią
prostuje linijki
aby wszystko było klasyczne
a kamień wrócił na swoje miejsce

sosnowski otwiera nieistniejące drzwi
frazy dymią jak refleksyjne niedopałki
wybrzmiewają zapomnianą ciszą
bez niepotrzebnych świadków

a ty czytelniku zbierasz fragmenty
kurzu w świetle późnego popołudnia
próbujesz złożyć coś dla siebie

choć wiesz — wszystko w tej chwili
rozpływa się słodkim oddechem
tlenkiem czyniącym z nas ludzi

Kategorie
Post

cisza

za ścianą pastelowy świat
pachnie farbą jakby wszystko było nowe

w szufladzie pochwalne listy
za troskę za uśmiech za cierpliwość
nagrody od rodziców dziecięce rysunki
pan z muchą w kropki
zawsze na dyżurze

płacz mieszka pod dywanem
zwinął się w kłębek jak wstyd
czeka aż ktoś go wytrzepie

ściany mają uszy
ale nie pamięć
nie powtórzą szeptów
nie zapiszą krzyków
nie pękną

w końcu ktoś zapukał
do drzwi zamkniętych na spokój
na klucz z plastiku
łamiący się w dłoniach

gdyby słowa miały odwagę krzyczeć
gdyby obrazy nie bały się światła
może ktoś przestałby mówić
„to tylko wyobraźnia dzieci”

milczenie trwa
aż przestaną cicho płakać

Kategorie
Post

faktura 03/01/25

piszemy listy do zmywarek
czytają je na mokro
z tanią tabletką
bez podpisu

lodówka chowa sekrety w szufladzie
zapachy po świętach
tłumią hałas między półkami

pilot od telewizora
kontroluje wszechświat z sofy
szuka życia na kanale 998

czajnik gwiżdże bez emocji
kalendarz milczy o przyszłości
tylko żarówka miga w proteście

nad zlewem
a my?
może byśmy się przytulili
jak te słoiki
w spiżarni mamy

gdzieś za rogiem
zawsze czeka poniedziałek
w kolorze rozlanego mleka

Kategorie
Post

ołówek

leży na stole
jak zapomniany świadek
może naszkicuje marzenia
może napisze ostatni rozdział
lub jedynie postawi krzyżyk
w rubryce która przemilczy resztę

a jeśli milczenie
jest jego arcydziełem
linia której nigdy nie poprowadzi
doskonalsza niż te
co tną papier na pół

tępy koniec
ostry koniec
a między nimi napięcie
jakby cisza już wiedziała
że kiedyś przemówi

Kategorie
Post

Filiżanka i inne uniwersa

Weź filiżankę — z pozoru nieskazitelnie białą,
lecz w jej zakamarkach wciąż szemrzą dawne rozmowy:
szepczą o snach, zapisanych w biegu
i pytaniach, zawieszonych w martwej ciszy.

Przyjrzyj się, jak w porcelanie igra rozproszony wszechświat:
delikatna krawędź przywodzi na myśl horyzont,
kusi, by postawić kolejny krok.
Każde pęknięcie odsłania nowy kosmos,
gdzie światło przeciska się przez najcieńszą szczelinę.

W ciszy zapytaj siebie:
czy kruchość nie bywa siłą,
która unosi nas ponad codzienne potknięcia?
Może filiżanka — tak jak my —
nauczyła się żyć z pęknięciami,
nie wstydząc się subtelnych blizn.

Kiedy obracasz ją w dłoni,
cichnie gwar miasta,
a cały wszechświat przycupnął na brzegu spodka.
W bieli ceramiki kłębi się milczenie,
przeszłe daty i wspomnienia z mozołem
przedzierają się przez patynę gestów.

Nawet gdy resztki kawy rozpływają się w parze,
pozostaje miejsce na kolejną porcję ciepła.
To zaproszenie, by choć na chwilę zastygnąć,
gdy przeszłość spotyka się z nową opowieścią.
W każdym łyku brzmi tyle oddechu i nadziei.

W ostatnim geście
filiżanka odsłania puste miejsce,
które nie jest próżnią, lecz obietnicą.
W rozszczepieniu ciszy
tętni esencja nowego słowa —
dowód, że w bieli porcelany
mieści się nieskończona opowieść o nas samych.

Kategorie
Post

klucz do niczego

w mrocznym pokoju
pusta butelka dotyka ściany
jak język spierzchniętej tęsknoty

na parapecie gromadzą się oddechy
okno otwarte na pół świata
i na pół nieprzespanej nocy

przeglądam się w lustrze
rozbita twarz jest bardziej moja
kiedy pęka od spojrzenia
i wylewa się z niej milczenie

papieros dogasa jak ostatnia myśl
nienakręcony zegarek tyka równo
każda sekunda to rana
każda rana to imię
którego nie odważę się wymówić

w kieszeni noszę klucz
do nieistniejących drzwi
choć zawsze otwierają coś we mnie

Kategorie
Post

list do matki

nie odpisuję bo co miałbym napisać
że jem byle co i śpię byle gdzie
że czasem budzę się w cudzym łóżku
bardziej martwy niż w snach o dzieciństwie

twoje ręce pachniały chlebem
moje – tytoniem i strachem
że jeśli wrócę to przywita mnie cisza

chodzę ulicami które nikogo nie pamiętają
widzę twarze – a wszystkie rozmazane
jakbym patrzył przez szybę oblizaną deszczem

nie pytaj czy dobrze mi tu gdzie jestem
nie ma już „tu” jest tylko „gdzieś”
i zgniłe resztki po człowieku
kiedy przestaje być synem

gdy wrócę jeśli wrócę
będę milczał tak głośno
aż usłyszysz każdy mój błąd

Kategorie
Post

przeczucie

to miał być zwykły marsz po chleb
nic podobnego do skrzydeł w locie

chodnik pełen spraw
szeleszczących jak gazety
rozchylone na ostatniej stronie

przypadkowy kot przeciął mi drogę
jego ogon pisał wers bez puenty

sprzedawca w kiosku wzruszył ramionami
człowiek który przeczytał już wszystko

pomyślałem — świat trwa spokojnie
nie chwieje się od drobiazgów

a jednak gdy wracałem
liść oderwał się od gałęzi
i spadał w sposób
którego nie dało się zlekceważyć